Dziś bohater, wczoraj zdrajca. Luka Modrić wkroczył na nowy pomnik

Mimo porażki w finale mundialu, Chorwacja zdaje się być w niebie, a jej kibice zdają się nie pamiętać, że jeszcze nie tak dawno byli mocno zawiedzeni swoją reprezentacją. Obrywał od nich nawet Luka Modrić, od którego domagano się, by zwrócił kapitańską opaskę. W Rosji wszyscy bohaterowie odbudowali swoje pomniki.

 

  • Luka Modrić może na pięć lat trafić do więzienia za udział w aferze Zdravko Mamicia
  • Jeszcze rok temu chorwaccy kibice domagali się, aby oddał kapitańską opaskę
  • Rodzina piłkarza musiała uciekać przed agresją Serbów, którzy zabili jego dziadka

Jeszcze parę lat temu reprezentacja Chorwacji miała dwóch bohaterów - Ivan Rakitić był tym z Barcelony, Luka Modrić tym z Realu Madryt. Dwa wielkie nazwiska w dwóch wielkich klubach, do których czasem dostawiano trzecie: Mario Mandżukić. W opinii prawdziwych piłkarskich ekspertów liczył się jednak tylko jeden zawodnik. - Luka Modrić to najlepszy pomocnik na świecie i najinteligentniejszy piłkarz. Zawsze wie, kiedy i jak podać piłkę, w którym momencie przyśpieszyć, a w którym spowolnić grę - mówił selekcjoner Chorwatów z 1998 roku Miroslav Blażević, który ze swoim zespołem dotarł do trzeciego miejsca na świecie. Głowami nad jego słowami skłaniali się gwiazdorzy Davor Suker, Robert Prosinecki, Zvonimir Boban, Robert Jarni czy Slaven Bilić. Nie wszyscy jednak i nie zawsze kochali małego chorwackiego czarodzieja.

 

"Luka w pamięci" Modrić

Dokładnie rok temu, o tej samej porze Modrić był na ustach wszystkich, ale nie przez porywającą grę. Jeden z najpopularniejszych chorwackich piłkarzy stał się w swojej ojczyźnie może nie sportowym wrogiem numer "1", ale... "2" już jak najbardziej. Co takiego się stało? Wyszło na jaw, że Modricia wiele łączyło ze znienawidzonym Zdravko Mamiciem, najbardziej skorumpowanym działaczem w historii chorwackiej piłki.

Mamić pełniąc funkcję dyrektora wykonawczego chorwackiego Dinamo Zagreb defraudował olbrzymie sumy pieniędzy. Kiedy był agentem piłkarskim, też lubił sobie dorobić na boku, niekoniecznie uczciwie. W 2009 roku pozwał go reprezentant Chorwacji, Eduardo da Silva, posądzając go o wynegocjowanie niekorzystnego kontraktu. Później okazało się, że 25% sumy za podpis na umowie pochodzącego z Brazylii piłkarza trafiło na konta Mamicia i jego rodziny.

Modrić bez protestów wspierał piłkarskiego działacza. Okazało się nawet, że obaj panowie podpisali umowę, zgodnie z którą wytransferowany do Tottenham Hotspur piłkarz miał się dzielić dochodami z Mamiciem. Oficjalnie część zysków z transferu miała trafić do Dinama Zagrzeb, które sprzedało do Anglii Modricia, ale większość pieniędzy lądowała na koncie byłego piłkarskiego agenta. Luka Modrić dokładnie o tym wiedział, co przyznał w zeznaniach, ale się z nich wycofał, mimo że osobiście robił przelewy do Chorwacji i wiedział, kto otrzyma przekaz.

Powtarzało się to przy każdej transzy z Tottenhamu. Modrić więc finalnie przekazał Mamiciowi równowartość ponad 8 milionów euro. Sobie zostawiając niecałe dwa. Zeznania piłkarza jeszcze wtedy pokrywały się z tym, co na swój temat przyznał przyparty do muru Mamić i wydawało się, że Modrić pogrąży oskarżonego mężczyznę. Wtedy jednak stała się rzecz niepojęta. Zawodnik na sali sądowej poprosił o dwukrotne odczytanie jego zeznań, po czym stwierdził, że niczego nie pamięta. Odpowiadał tak na każde pytanie, łącznie z tym, w którym roku debiutował w reprezentacji. Wystarczyło, że potwierdziłby wcześniejsze zeznania, a ściągnąłby dawnego szefa w dół. Zamiast tego pogrążył siebie.

 

Modrić - "Izdajnik" - czyli zdrajca

Kibice chorwackich klubów zaczęli wyzywać Modricia przy każdej możliwej okazji. Było przecież tak blisko, aby butny szef znienawidzonego klubu otrzymał zasłużoną karę. Fani Hajduka Split nieraz i nie dwa intonowali doping "Modrić, Modrić, mały ch...". W Dinamie Zagrzeb, które straciło mnóstwo pieniędzy, utrzymywano że nie tylko Mamić, ale i Modrić pójdzie na długie lata do więzienia. Podobny problem miał Dejan Lovren, także zaprzyjaźniony z rodziną Mamiciów.

Najspokojniejsi kibice domagali się, aby Modrić natychmiast oddał opaskę. Dlaczego zasłaniał się amnezją? Istniało prawdopodobieństwo, że bał się o swoją rodzinę. W Chorwacji macki Mamicia sięgały daleko, a podobno w kieszeniach siedzieli nawet niektórzy sędziowie i prokuratorzy. Ponadto mieszkanie innego świadka dzień jednej z rozpraw zostało splądrowane. Prawdy jednak być może nigdy się nie dowiemy.

Oburzeni fani wywieszali koszulki z numerem "10", jaki nosił Modrić i zamiast nazwiska ze słowem "Izdajnik" - czyli zdrajca. Nastawienie do zawodnika nie zrażało tylko selekcjonerów, którzy konsekwentnie go powoływali. Kiedy reprezentacja Chorwacji dotąd dobrze grająca w eliminacjach, zaczęła pikować w dół, domagano się, by niedawny gwiazdor opuścił kadrę. Zlatko Dalić, który przejął ją w roli strażaka, niczego nie zmienił. U niego też Modrić był kapitanem. Chorwaci wygrali "mecz o wszystko z Ukrainą" 2:0, a przy obu golach asystował nie kto inny jak Modrić. W barażach z Grecją to on rozwiązał worek z bramkami.

Na mundialu Luka Modrić był jedną z największych gwiazd chorwackiej reprezentacji. Czarował, dryblował i asystował. Jego pozycja zachwiała się tylko, gdy nie strzelił karnego w meczu z Danią. Vatrani jednak nie zobaczyli ze zwycięskiej ścieżki, która zaprowadziła ich do finału. Jeszcze przed tym faktem zachwytów nad osobą Modricia nie kryli dawni gwiazdorzy, którzy 20 lat temu wygrali we Francji mały finał, czyli mecz o trzecie miejsce. - Luka Modrić to najlepszy chorwacki piłkarz w historii - mówił Robert Prosinecki, jasno dając do zrozumienia, że taki zawodnik spokojnie znalazłby miejsce w silnej jedenastce swoich idoli sprzed lat. Piłkarz Realu z kadrą zaczął pisać nową historię.

 

Teraz po Złotą Piłkę

Luka miał sześć lat, gdy jego rodzina musiała uciekać z domu w 1991 roku, po agresji Serbów na jego miejscowość. Zamordowany został między innymi jego dziadek i nikt nie przejmował się, że zabił cywila. Mały Luka razem z rodzicami został zakwaterowany w Zadarze, w niewielkim hotelu, gdzie też nie było bezpiecznie.

Udało się jednak jakoś przetrwać wojnę, a mały Luka w miejscowej szkółce piłkarskiej stawiał swoje pierwsze sportowe kroki. Jako dziecko trafił do Hajduka Split, ale tam go szybko skreślono, bo zupełnie nikt nie poznał się na jego talencie. Mniej więcej w ten sam sposób, w jaki w Legii Warszawa nie chciano Roberta Lewandowskiego. Z Zadaru po jakimś czasie Modrić przeniósł się do Dinama Zagrzeb razem ze swoim trenerem. - Luka Modric miał predyspozycje ku temu, aby stać się świetnym piłkarzem, ale ludzie na oko brali go za fizycznie słabego - mówił Tomislav Basić, który cały czas wierzył w talent swojego podopiecznego.

W Dinamie Modrić pokazał, na co go stać, wędrując najpierw na wypożyczenia do HSK Zrinjski Mostar i Interu Zapresić. W tym czasie przychodziły już do niego powołania do wszystkich możliwych chorwackich kadr młodzieżowych. W 2005 roku w końcu wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie Dinama. Spędził w klubie trzy i pół sezonu, po drodze zdobywając sześć trofeów. Stacją przesiadkową w karierze utalentowanego piłkarza był Londyn i Tottenham. Szybko stał się czołowym zawodnikiem Kogutów, bez którego nie wyobrażano składu. Za 35 milionów euro powędrował do Realu Madryt.

Niewysoki Luka zaczął także rządzić reprezentacją Chorwacji. Rzadziej sam strzelał, ale partnerów obdzielał dokładnymi podaniami. Jeśli pojawiały się jakieś porównania jego osoby do innego piłkarza, to tym piłkarzem był najczęściej Lionel Messi. Długowłosy Chorwat trochę podobnie poruszał się na boisku, nie dając sobie odebrać piłki, nawet gdy w pobliżu było kilku rywali. - Jeśli jest jakaś sprawiedliwość, Luka powinien otrzymać Złotą Piłkę! On nie jest graczem, który nie będzie dryblować tylko po to, aby zdobyć kilka bramek, ale po to, żeby pomóc drużynie. Jest naszym najważniejszym piłkarzem w ciągu ostatnich dziesięciu lat - mówił chorwacki komentator Anton Samovojska.

Luka Modrić, który wiele ostatnio stracił, na mundialu wybudował swój pomnik na nowo. Został najlepszym piłkarzem całego mundialu i szczerze go przy tym wyściskała prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović. Piłkarz znów jest na ustach wszystkich. Nie wiadomo tylko, co z tym wszystkim zrobi chorwacka prokuratura. Sprawa Mamicia jeszcze się nie zakończyła, a Modriciowi grozi nawet pięć lat więzienia.

Autor: 
Przemysław Gajzler
Źródło: 

Onet

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.