"Młodzi mają ciężko"

Od wielu lat trwa w Polsce dyskusja na temat szkolenia. Snuje się plany nad rozwojem akademii piłkarskich, powstają liczne szkółki mające zapewnić rozwój zawodników od najmłodszych lat. Wydawać by się mogło, że w końcu idziemy do przodu. Bo przecież skoro na Zachodzie potrafią, to w Polsce też się da. Okazuje się jednak, że rzeczywistość jest dla nas brutalna. System szkolenia istnieje bowiem tylko w teorii i próżno szukać efektów jego działania w praktyce.

Próbując znaleźć odpowiedź na to dlaczego wygląda to tak a nie inaczej warto zacząć od podstaw, czyli przeanalizowania jak wyglądają lekcje wychowania fizycznego w szkole podstawowej. To właśnie w tym okresie dzieci potrafią przyswoić umiejętności, które pozostają im na całe życie. Mówię tutaj o odpowiedniej koordynacji, zwinności, szybkości. Niestety nie wszystkie z nich mają okazję się tego nauczyć, bo może akurat nauczyciel nie będzie miał na to czasu lub rodzic wypisze zwolnienie. To powoduje ograniczenie liczby potencjalnych zawodników, gdyż bez opanowania tych elementów gra w piłkę jest niemożliwa. Załóżmy jednak, że mamy do czynienia z odpowiedzialnymi ludźmi i nasze dziecko ma możliwość przyswojenia tych podstawowych umiejętności.

Z czasem pojawia się kolejna przeszkoda. Bowiem gdy nasza pociecha wyraża chęć kopania w piłkę, to tutaj ważna jest rola rodzica, aby świadomie wybrać miejsce treningów. Najczęściej kończy się na szkółkach piłkarskich, których liczba wzrasta ostatnio w zawrotnym tempie. Jest to spowodowane tym, że prywatni inwestorzy szukają zarobku, a jak wszyscy dobrze wiemy popularność piłki nożnej w naszym kraju jest ogromna i każdy chce mieć w rodzinie nowego Lewandowskiego, stąd decydują się na budowanie takich ośrodków. Problem w tym, że są oni nastawieni jedynie na zarobek i przyjmują do szkółek wszystkich, także tych którzy niespecjalnie interesują się piłką, ale zostali do tego zmuszeni prze tatę.

Ciężko więc o rozwój tych najlepszych, kiedy muszą dostosowywać poziom do tych najsłabszych. Co jednak z osobami, które posiadają talent, jednak ich rodzice nie mają wystarczającej ilości środków, aby pokryć koszty szkolenia w akademii. Na przeciw temu wychodzi PZPN, który stworzył projekt szkolenia Akademii Młodych Orłów. Dzięki ośrodkom powstałym w każdym mieście wojewódzkim najmłodsi mają niepowtarzalną szansę na doskonalenie się pod okiem profesjonalnych trenerów. To wciąż jest jednak za mało. AMO trwa bowiem tylko kilka tygodni w okresie letnim i zimowym, więc ciężko oczekiwać znacznej poprawy umiejętności wśród zawodników. Aby to nastąpiło, należy kontynuować szkolenie w ośrodkach, gdzie dzieci są zapisane i trenują przez cały rok. Problem w tym, że szkółki i akademie chcą szkolić według własnego systemu, w żaden sposób nie powiązanego z tym co oferuje PZPN.

O brakach w szkoleniu dobitnie informuje nas Ekstraklasa, gdzie młodych piłkarzy grających regularnie w swoich klubach możemy policzyć na palcach jednej ręki. Polskie kluby nie stawiają bowiem na rozwój akademii, lecz wolą wydawać pieniądze na transfery zawodników z zagranicy. Przyczyna takiego działania jest łatwa do wyjaśnienia. Większość drużyn z Ekstraklasy nie może pozwolić sobie na długofalowe inwestycje, ponieważ co sezon muszą walczyć o utrzymanie. Dlatego też prezesi wolą zakontraktować piłkarza, który być może zapewni im byt, niż myśleć o budowie akademii. Jedynie kluby takie jak Legia Warszawa, Lech Poznań, czy Jagiellonia Białystok, które regularnie występują w najwyższej klasie rozgrywkowej, mogą pozwolić sobie na inwestowanie w rozwój młodzieży. Najlepiej robią to w Poznaniu, gdzie zarobiono ogromne pieniądze na sprzedaży wychowanków poznańskiej akademii: Dawida Kownackiego, Jana Bednarka i Tomasza Kędziory. Naprawdę warto zaufać młodym, co pokazuje przykład Górnika Zabrze, który przebojem wrócił na najwyższy szczebel rozgrywkowy, a o którego sile stanowią zawodnicy w okolicy 20 roku życia.

Upłynie jeszcze wiele lat, będzie musiało nastąpić wiele zmian personalnych, zanim system szkolenia w Polsce zacznie choć trochę przypominać to co widzimy na Zachodzie. Obecnie w naszym kraju dyskusja na ten temat trochę ucichła, a to za sprawą świetnych wyników, jakie osiąga nasza reprezentacja. Problem w tym, że jej filary stanowią piłkarze, których umiejętności nie są wynikiem polskiego szkolenia. Przeważnie wynikają one z tego, że po prostu urodzili się do grania w piłkę, wyróżniali się i co za tym idzie mieli okazję trenować na Zachodzie. Kończąc już to narzekanie, należy życzyć polskiej piłce i wszystkim jej kibicom, abyśmy na kolejny Mundial z udziałem naszych nie musieli czekać długich 16 lat. Chodzi też aby choć jeden mecz na tym mundialu wygrać- co jak do tej pory naszym orłom się nie udało……

Autor: 
Hubert Kwaśny
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.