Emocje w Sölden. Wystartował puchar świata w narciarstwie alpejskim

W miniony weekend doszło do pierwszego w tym roku ataku zimy. Nie jest to raport synoptyczny, ale znak, że narciarze alpejscy zainaugurowali zmagania w tegorocznym pucharze świata.

Tradycyjnie początkiem zmagań była rywalizacja w austriackim Sölden. Na lodowcu Rettenbach rozegrano slalomy giganty- kobiet i mężczyzn. Końcówka poprzedniego sezonu, która była storpedowana przez pandemię Covid-19, wymusiła odwołanie wielu imprez znajdujących się w kalendarzu sezonu 2019/20. Spragnieni rywalizacji zawodnicy zjawili się w Austrii, aby świętować rozpoczęcie nowego sezonu. Co prawda, z wiadomych względów na trybunach zasiadła garstka kibiców i paru dziennikarzy, co ujęło nieco z magii Sölden. Natomiast trudno było nie cieszyć się z powrotu do rywalizacji.

Sezon 2020/21 oficjalnie zaczął się w sobotę. Na starcie do slalomu giganta zjawiły się panie. Największą nieobecną była Amerykanka Mikaela Shiffrin, która zmaga się z kontuzją pleców. Trzykrotna zdobywczyni dużej kryształowej kuli musiała odpuścić pierwsze zawody, ale nie oznaczało to, że rywalizacja płci pięknej okropnie straciła na atrakcyjności. Poza wspomnianą Amerykanką do austriackiego kurortu przyjechała światowa czołówka. Podczas pierwszego przejazdu jazdę utrudniała mgła w początkowym fragmencie trasy. Z trudami lodowca Rettenbach w pierwszej części rywalizacji poradziła sobie najlepiej Włoszka Marta Bassino, która uplasowała się przed swoją rodaczką F.Brignone. Na starcie zjawiła się także jedna reprezentantka Polski. Po przerwie trwającej 19 miesięcy, do rywalizacji wróciła Maryna Gąsienica-Daniel. Nie udało jej się jednak awansować do drugiego przejazdu i ostatecznie skończyła na 45 pozycji. W drugim przejeździe największy awans z czołówki zaliczyła Słowaczka Petra Vlhova, która z 10 pozycji wspięła się na trzecie miejsce. Zwycięstwa nie dały sobie jednak wyrwać z rąk Włoszki, które zajęły dwie pierwsze pozycje, takie jak po pierwszym przejeździe. Z pierwszego w tym sezonie zwycięstwa mogła się więc cieszyć Marta Bassino.

Zakończeniem rywalizacji w Sölden był niedzielny slalom gigant mężczyzn. Trudna technicznie trasa w austriackim kurorcie w ostatnich latach najbardziej pasowała Francuzowi Alexis’owi Pinturlaut, który wygrywał dwie ostatnie edycje tych zawodów. Tym razem to nie on został bohaterem Sölden. Jako pierwszy na trasie pojawił się Zan Kranjec. Słoweniec długo utrzymywał się na pierwszym miejscu i gdy wygodnie rozsiadł się na tzw. gorącym krześle, wyprzedził go jadący z numerem 12 Szwajcar Gino Caviezel. Różnice w czołówce były minimalne, więc druga odsłona rywalizacji zapowiadała się bardzo ciekawie. W drugim przejeździe „wystrzelił” Norweg Lucas Braathen. Dwudziestolatka nie zdołał już nikt wyprzedzić i pierwszy jego triumf w zawodach pucharu świata stał się faktem. Podium uzupełnili dwaj Szwajcarzy: Marco Odermatt i wspomniany wcześniej Gino Caviezel. Tym samym wszelkie niewiadome inauguracyjnych zawodów pucharu świata w sezonie 2020/21 zostały rozwiane.

Za nami dwa dni rywalizacji w Austrii. Był to przedsmak tego, co będzie nas czekać w tym sezonie zmagań alpejczyków. Na wyciąganie daleko idących wniosków jest jeszcze stanowczo za wcześnie. Kolejne zawody odbędą się bowiem dopiero za prawie miesiąc, w dniach 13-14 listopada w austriackim Lech / Zuers. Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko uzbroić się w cierpliwość i czekać na ponowne zjawienie się zawodników na starcie.

Autor: 
Jarosław Truchan
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
4 + 9 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.