Pożegnanie z Turyngią. Podsumowanie Pucharu Świata w Oberhofie

Biathlonowa elita po pierwszym w tym roku PŚ w Niemczech pozostała na drugi tydzień rywalizacji. Polscy kibice ucierpieli nieco na emocjach, ponieważ na starcie zabrakło naszej najlepszej obecnie biathlonistki- Moniki Hojnisz-Staręgi. Nie zabrakło natomiast emocji. Czas na podsumowanie drugiego tygodnia startów w Oberhofie.

Weekend z biathlonem zaczął się już w środę. Organizatorzy zafundowali nam nietypowe rozwiązanie, według którego od środy do soboty mieliśmy tylko jedną konkurencję rozgrywaną podczas jednego dnia. Pierwszymi startami były sprinty. Wśród panów najlepszy okazał się lider klasyfikacji generalnej Johannes Boe, który wyprzedził swojego młodego rodaka Sturle Holm Lagreida. Trzecie miejsce zajął reprezentant gospodarzy Arnd Peiffer. Lekką zadyszkę złapali Francuzi. Najlepszy z trójkolorowych okazał się Quentin Fillon Maillet, który zajął 8 pozycję. Nie jest to zaspokojenie marzeń kibiców z nad Loary, tym bardziej, że to w cale nie Fillon Maillet jest najmocniejszym francuskim biathlonistą w tym sezonie. Na pocieszenie pozostaje im fakt, że w tym tygodniu nie rozgrywano biegów pościgowych, a więc sprint nie okazał się tak strasznie dotkliwy w skutkach. Najlepszy z Polaków okazał się Grzegorz Guzik, lecz nie udało mu się zapunktować. Zajął 63 pozycję.

Następnego dnia na starcie sprintu stanęły panie. Absolutną dominatorką w czwartkowej rywalizacji okazała się Tiril Eckhoff, która wygrała mimo trasy biegu dłuższej o 150 metrów po pudle na drugim strzelaniu. Powrót do formy pomału widać u Dorothei Wierer. Włoszka, która w ubiegłym sezonie wygrała duża kryształową kulę, od początku tego prezentowała dosyć przeciętną, jak na nią formę. Co prawda przed startami w Oberhofie zajmowała szóste miejsce w klasyfikacji generalnej, czego nie można nazwać absolutnym brakiem formy, ale nie możemy także powiedzieć, że jest maksimum jeżeli chodzi o możliwości Włoszki. W czwartkowym sprincie zajęła drugą pozycję, a podium uzupełniła Lisa Theresa Hauser. Austriaczka w Oberhofie spisuje się rewelacyjnie. Podczas indywidualnych zawodów w tym niemieckim mieście nie zeszła jeszcze z podium. W punktach znalazły się dwie nasze rodaczki: Kinga Zbylut i Kamila Żuk, które zajęły kolejno 34 i 39 miejsce.

Piątek to czas sztafety mężczyzn. Na starcie zjawiły się 24 drużyny, wśród których była także reprezentacja Polski. Polacy zajęli ostatecznie 22 miejsce. Lekkim powodem do optymizmu może być fakt, że nasza sztafeta nie została zdublowana, ale to marne pocieszenie w obliczu wyprzedzenia Polaków przez takie drużyny jak Kazachstan, czy Japonia. Jako pierwsi na mecie zjawili się Francuzi. Mimo jednej rundy karnej na drugiej lokacie uplasowali się Norwedzy. Podium dość nieoczekiwanie uzupełnili Włosi, dla których był to najlepszy występ w sztafecie w tym sezonie. Przed ostatnią zmianą zanosiło się na podium gospodarzy, ale trener Niemców wystawił na niej młodego i niedoświadczonego Philippa Horna, który nie podołał zadaniu i już na pierwszym swoim strzelaniu zaliczył trzy rundy karne.

W sobotę odbyła się sztafeta kobiet. Nasze zawodniczki, osłabione brakiem swojej liderki spisały się całkiem przyzwoicie, zajmując 14 pozycję. Do ostatniej zmiany Polki jechały w czołówce. Za sprawą młodej Karoliny Pitoń nie udało się jednak uniknąć rundy karnej. Nie ma jednak co zbytnio narzekać, bo przed startem zawodów przewidywaliśmy gorszy wynik. Na swojej ziemi zwycięstwo odniosły Niemki, wyprzedzając rywalki z Białorusi i ze Szwecji. Obecność naszych wschodnich sąsiadek na podium to mała niespodzianka, natomiast nie lada sensacją były aż dwie rundy karne Tiril Eckhoff. Norweżka tym samym pogrzebała szanse na dobry wynik swojej sztafety. To już druga taka wpadka Norweżek w tym sezonie, poprzednia przytrafiła się w Kontiolahti za sprawą Karoline Knotten. O ile poprzedni słaby wynik można było usprawiedliwiać brakiem czwartej zawodniczki do sztafety, o tyle w Oberhofie sprawę pokpiła jedna z dwóch liderek kadry.

Podczas ostatniego dnia rywalizacji w Niemczech doszło do Biegów ze startu wspólnego. W żadnym z nich nie zobaczyliśmy niestety reprezentanta bądź reprezentantki naszego kraju. Podczas biegu panów byliśmy świadkami najciekawszego biegu w tym sezonie. Ewidentnie w formie nie był Johannes Boe, który spudłował łącznie aż cztery razy. Nie poszło także Francuzom. Długo w czołówce utrzymywał się Emilien Jacquelin, lecz na trzecim strzelaniu musiał używać zapasowego karabinu, przez co stracił kontakt z czołówką. Szwedzi również w Oberhofie nie zaliczali dobrych wyników. Po ostatnim strzelaniu najszybciej wybiegła czwórka: Tarjei Boe, Felix Leitner, Benjamin Weger oraz Simon Eder. Starszy z Austriaków odpadł najszybciej i obsada podium była już znana. Szans rywalom nie dał Boe. Norweg popisał się największymi umiejętnościami biegowymi i odjechał od reszty stawki. Rozegrał się więc bój o drugie miejsce. Więcej sił zachował Leitner i to Austriak mógł się cieszyć z drugiego miejsca, które przed zawodami wziął by w ciemno. Wśród pań również doszło do małych niespodzianek. Honor Francji obroniła Julia Simon, która jako jedyna z trójkolorowych zajęła indywidualne podium. Drugie miejsce przypadło Francisce Preuss, a podium uzupełniła Hanna Oeberg, będąc podobnie jak Simon jedyną przedstawicielką swojego kraju na podium podczas drugiego weekendu zmagań w Oberhofie (oczywiście chodzi o starty indywidualne).

W taki sposób zakończyła się trwająca dwa tygodnie wizyta w Oberhofie. Teraz Puchar Świata przenosi się do Anterselvy, gdzie zawody w czwartek biegiem długim zainaugurują panie.

Autor: 
Jarosław Truchan
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
17 + 3 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.