PŚ w Zakopanem: Konkurs indywidualny "na żywo"

W niedzielę na Wielkiej Krokwi druga odsłona święta skoków narciarskich. Tym razem kibice obejrzą zawody indywidualne i pościg czołówki za niesamowitym Ryoyu Kobayashim. Czy Kamil Stoch i rekordzista Dawid Kubacki zdołają pokonać fantastycznego Japończyka? Jak spiszą się Niemcy? Zapraszamy na relację "na żywo" w Interii.

W sobotę na Wielkiej Krokwi rozegrano zawody drużynowe, w których triumf zgarnęli Niemcy, przed Austriakami i Polakami. W konkursie nie zabrakło emocji, dwa razy bity był rekord skoczni - wziął go Dawid Kubacki skokiem na 143,5 metra - a serca kibiców zadrżały, gdy groźnie upadł David Siegel. Co więcej, walczących z naszymi Orłami o podium Norwegów zdyskwalifikowano, a kapitalnie dysponowani Niemcy Austriaków ograli raptem o 0,1 punktu. Co więcej, skakano daleko i efektownie. W niedzielę kibiców i skoczków czekały zawody indywidualne.

Apetyty były spore, zwłaszcza po niedzielnej serii próbnej, w której triumfował Dawid Kubacki (133,5 metra) przed Kamilem Stochem (131 metrów). Znów za to zawiódł japoński lider Pucharu Świata Ryoyu Kobayashi, który skoczył 127 metrów i po raz kolejny na Wielkiej Krokwi nie zachwycił.

Zawody skokiem na 117. metr otworzył Przemysław Kantyka, który w niedzielę zadebiutował w Pucharze Świata. Andrzej Stękała, drugi z Polaków, również nie zawiódł, skoczył 122 metry i pokazał, że ma chrapkę na występ w drugiej serii zawodów. Ta nie była mu pisana, sędziowie zdyskwalifikowali go za nieprzepisową długość nart. Klemens Murańka, przed laty wielka nadzieja polskich skoków, lądował na linii oznaczającej 117,5 metra. A zaskoczył wszystkich młokos Paweł Wąsek, który uzyskał kapitalne 129 metrów i został liderem zawodów. Serię polskich skoków na początek zamknął Aleksander Zniszczoł, jego wynik to 120,5 metra.  

Maciej Kot, który udanie wrócił do drużyny w sobotę, na swój skok musiał czekać bardzo długo na szczycie skoczni. Wreszcie sędziowie zapalili mu zielone światło, a Polak uzyskał 126 metrów. Weteran Stefan Hula "odpalił" w najlepszym momencie, skoczył 129 metrów, został liderem i pewnie wziął awans do drugiej serii zawodów. Swojej próby nie mógł wstydzić się Jakub Wolny, 124,5 metra potwierdziło, że nasz zawodnik jest w formie i zasługuje na miejsce w "30" Pucharu Świata.

Wielkie emocje towarzyszyły kibicom podczas skoków ostatnich w stawce trzech Polaków. Najpierw rekordzista Wielkiej Krokwi Dawid Kubacki skoczył 128 metrów, a do tego miał problemy z lądowaniem i wylądował pod koniec drugiej dziesiątki zawodów. Piotr Żyła chwilę później nie zachwycił, skokiem na 123,5 metra wziął awans, ale dopiero w trzeciej dziesiątce. Niestety Kamil Stoch również zawiódł, skoczył 122,5 metra i... nie awansował do drugiej tury zawodów. Lider Pucharu Świata Ryoyu Kobayashi miał tak samo pod górkę jak trójka Polaków, skoczył tylko 124 metry i był po pierwszej serii 23.

Liderem zawodów jest Austriak Stefan Kraft, który skoczył 133 metry.

Autor: 
-------------------------
Źródło: 

Interia

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.