Wielki, ale dlaczego nie największy? Dlaczego niektórzy nie doceniają Novaka Djokovicia?

1 marzec 2021r. stał się dniem szczególnym. To właśnie wtedy Novak Djoković zrównał się z Rogerem Federerem w liczbie tygodni spędzonych na szczycie rankingu ATP. Rekord Szwajcara wynoszący 310 tygodni na pierwszym miejscu notowania wydawał się nie do pobicia, był górą nie do zdobycia. Serb jednak tego dokonał i już za tydzień stanie się samodzielnym liderem tej klasyfikacji. To pokazuje, ile osiągnął w swojej karierze. Mimo to jest on bardzo często postrzegany jako „ten trzeci” z grona Federer, Nadal, Djoković. Dlaczego? 

   Żyjemy w najlepszych tenisowych czasach, jakie moglibyśmy sobie wymarzyć. Oglądamy w grze trzech wielkich królów tej dyscypliny. Co prawda ich pozycja nie jest już taka mocna, jak przed laty. Grono młodych tenisistów coraz głośniej zaczyna dopominać się o swoje. Mimo wszystko „wielka trójka” budzi niesamowity podziw, respekt i uznanie. Djoković, Nadal oraz Federer rywalizują ze sobą o miano najlepszego. Łącznie ta trójka wygrała 58 turniejów wielkoszlemowych, nie milkną jednak dyskusje nad wskazaniem najlepszego z tego grona. Nie można tego jednoznacznie określić.

Do każdej kandydatury możemy znaleźć argumenty „za”, ale również „przeciw”. Biorąc pod uwagę zwycięskie turnieje wielkoszlemowe, sytuacja wygląda następująco: Federer-20, Nadal-20, Djoković-18. Lecz czy triumfy w czterech najważniejszych turniejach, są jedynym aspektem, przez który powinniśmy patrzeć przy wyborze najlepszego? Są przecież jeszcze Igrzyska Olimpijskie, czy turnieje Masters 1000. Nie da się określić kto z „wielkiej trójki” jest najlepszy, dopóki nie zakończą oni swoich karier. Na razie cały czas są oni aktywnymi tenisistami i na bieżąco dokładają kolejne puchary za zwycięstwa w turniejach do swoich gablot. Bardzo często podejmujemy się próby wyboru najlepszego z nich już teraz. Jest to poniekąd krzywdzące dla Serba. Djoković jest najmłodszy z tego grona, co sprawia, że jego kariera jest krótsza od tej Federera, czy Nadala. Djoković swój 18 tytuł wielkoszlemowy zdobył w wieku 33 lat. Dla porównania, Nadal zdobywał to osiągnięcie w tym samym wieku, ale już Federer, gdy zdobywał swój tytuł wielkoszlemowy numer 18, liczył już sobie aż 36 wiosen. Novak jest z nich najmłodszy i najprawdopodobniej przegoni duet „FEDAL” w liczbie triumfów wielkoszlemowych. Jest to właśnie jeden z czynników, który sprawia, że często nie doceniamy Djokovicia. W czasach, gdy trwała zacięta rywalizacja na linii Federer-Nadal, pojawił się młody tenisista z Bałkanów i od początku w Hiszpana, czy Szwajcara publiczność była zapatrzona jak w obrazek, natomiast Djoković ciągle był tym trzecim, często uważanym za niepotrzebnego. Tak zostało do dziś. Oczekujemy od Serba wyrównania rekordów i liczb Nadala i Federera, zapominając o tym, że przecież on jest najmłodszy i miał najmniej czasu na dokonanie tego, co rywale. 

   Gdybyśmy chcieli przemierzyć Europę z zachodu a wschód, trafilibyśmy na różne typy ludzi. Nie inaczej jest w tenisie. Charaktery mieszkańców starego kontynentu także są aspektem, który działa na nasze postrzeganie „wielkiej trójki”. Nadal jest Hiszpanem, a półwysep Iberyjski kojarzy nam się przede wszystkim z uśmiechem i rozluźnieniem. Szwajcarzy kojarzą nam się z kolei ze swojej dokładności i perfekcji. Bałkany są natomiast rejonem doświadczonym mocno przez politykę, wojny i siłą rzeczy mieszkańcy Serbii, czy Chorwacji różnią się charakterologicznie od pozostałych Europejczyków. Pisząc trochę przydługi wstęp, chciałem poruszyć temat wybuchowości Novaka Djokovicia. Nie musimy się dużo cofnąć w czasie. Przypomnijmy sobie ćwierćfinał tegorocznego Australian Open i starcie Serba z Alexandrem Zverevem. W pewnym momencie, gdy Djokoviciowi gra nie układa się najlepiej, następuje wręcz prawdziwa eksplozja Serba. Zaczyna krzyczeć, rzuca rakietą, mieć pretensje do swojego sztabu. Takie sytuacje zdarzały się w przeszłości niejednokrotnie,  lecz po nich Novak zawsze się uspokajał i zaczynał prezentować świetny tenis. Być może są mu potrzebne właśnie takie momenty wyładowania, wykrzyczenia negatywnych emocji. Nie ma w tym nic złego, Serb nie łamie regulaminu, a dobrze wiemy, że w historii tenisa dochodziło do absurdalniejszych sposobów radzenia sobie ze zdenerwowaniem wynikającym ze złej gry. Wybuchowy charakter Novaka jest kolejnym elementem, który sprawia, że wyżej w hierarchii stawiamy Rafę i Rogera. „wielka trójka” jest czymś więcej niż trzema zawodnikami, którzy nieustannie przeganiają się w rekordach. Każdy z nich jest przede wszystkim ogromnym autorytetem i idolem. Ich misja sięga poza turniejowe koryt. To oni niejednokrotnie sprawiają, że ludzie zaczynają grać w tenisa, albo zaczynają interesować się tą dyscypliną sportu. Od takiej osoby oczekuje się przede wszystkim dawania dobrego przykładu. Przyjrzyjmy się osobie Rogera Federera. W czasie ponad 20 letniej kariery Szwajcara ewoluował nie tylko jego sposób gry, lecz również zachowanie zarówno na korcie, jak i poza nim. Na początku przygody z zawodowym tenisem był zupełnie innym Rogerem, niż ten, jakiego dzisiaj znamy. Często się denerwował, rzucał rakietami, wystarczył jeden moment, aby z bardzo dobrze grającej przyszłej gwiazdy tenisa, Szwajcar stał się wulkanem negatywnej energii. Gdy jednak został kimś więcej, niż zwykłym tenisistą, jego usposobienie się zmieniło. Odciął się od swojej wybuchowej młodości i dzisiaj jest wzorem dla wielu osób. I właśnie tego oczekuje się od najlepszych zawodników. Swoją wielkość powinien on udowadniać nie tylko ilością wygranych turniejów, ale również i swoim zachowaniem. Powinien dawać przykład, zachęcać zarówno do oglądania tenisa przed telewizorem, jak i do wyjścia na kort, ukazywać powagę tego sportu. Niestety Serb swoim zachowaniem bardziej odstrasza, niż przyciąga nowych widzów. Przykład Rogera ukazuje, że można nad tym popracować. Nadal i Federer mają nieposzlakowaną opinię, do Novaka kibice mają jednak więcej uwag. Podejrzenia dopingowe, powodowane znikaniem na długo w szatni podczas przerwy również odciskają na postrzeganiu Serba swoje piętno. Być może są to tylko plotki i pogłoski, ale wiele osób w nie może uwierzyć.  

   Tenisowy w kontekście wyboru najlepszego dzieli się na dwa obozy: Zwolenników Federera i Nadala oraz sympatyków Serba. Nie da się rozstrzygnąć, który z nich był najlepszym w historii. Jak wcześniej wspomniałem, czynnikiem, który najbardziej przemawia za Serbem, jest jego wiek. Natomiast tę przewagę niweluje jego zachowanie, które nie jest tym, czego oczekujemy od najlepszego zawodnika globu. Nie da się więc rozstrzygnąć tego sporu. Nawet gdybyśmy powołali specjalną komisję, która miałaby odpowiedzieć na pytanie o najlepszego w historii, jej werdykt znalazłby wiele argumentów przeciwko. I to właśnie jest w tym sporcie najpiękniejsze. 

Autor: 
Jarosław Truchan
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
6 + 14 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.