Wszystko jest już jasne. Poznaliśmy trasę przyszłorocznego Tour de France

Kolarski sezon zmierza ku końcowi. Ostatni akt tegorocznego sezonu trwa w Hiszpanii. Nasze emocje postanowili podnieść również organizatorzy Tour de France, ogłaszając trasę Wielkiej Pętli w 2021 roku.

Nadszedł czas na zmianę- tak w jednym zdaniu możemy opisać przyszłoroczny wyścig dookoła Francji. Organizatorzy po ostatnich edycjach, których profile tras były tak ustawiane, aby najbardziej przypasować francuskim kolarzom, postanowili otworzyć drzwi dla kolarzy niemal wszystkich specjalności. O zwycięstwie w Wielkiej pętli nie zadecyduje więc tylko umiejętność dobrej jazdy pod górkę. Każdy znajdzie tam etap dla siebie.

TdF w przyszłym roku wystartuje tydzień szybciej niż zwykle ze względu na Igrzyska Olimpijskie, które końcem lipca powinny rozpocząć się w Tokio. Start zaplanowany jest w Bretanii. Każdy kibic kolarstwa wie, że ten region we Francji jest prawdziwą krainą dla zawodników specjalizujących się w wyścigach jednodniowych. Szczególnie ciekawie zapowiada się drugi etap, który swoją metę będzie miał na Mur de Bretagne. Emocje w wyścigu powinny zacząć się więc od samego początku. Co prawda o koszulkę lidera w podczas dwóch pierwszych etapów powinni powalczyć tzw. klasykowcy, ale i kolarze nastawieni na klasyfikacje generalną powinni mieć się na baczności, gdyż już na początku mogą ponieść sekundowe straty. Jeśli jesteśmy już w temacie sekund, warto wspomnieć o bonifikatach, które na trasie tegorocznego Tour de France będą czekać na kolarzy. Na szczytach niektórych podjazdów czekać będą premie, na których można zdobyć w sumie aż minutę bonifikaty i to bez wygrywania żadnego etapu.

Po dwóch etapach w Bretanii, pole do popisu dostaną sprinterzy. Walka o zieloną koszulkę zapowiada się bardzo interesująco, gdyż przewidzianych jest w sumie aż osiem etapów sprinterskich. Lecz nie będzie to nudna jazda, w której interesująca będzie tylko końcówka. Według dyrektora wyścigu, aż cztery z nich mają potencjał do walki na rantach. Oznacza to, że podczas nich wiatr powinien mocno dawać się we znaki. Następstwem tego jest fakt, iż nawet kolarze celujący w klasyfikacje generalną, dla których etapy płaskie zazwyczaj są czymś w rodzaju odpoczynku, będą musieli mieć się na baczności, ponieważ szansę na końcowy triumf mogą przeminąć z wiatrem. Z pozoru niewnoszące nic do klasyfikacji końcowej, mogą okazać się źródłem przetasowań.

Prawdziwą i ostrą rywalizacje wśród faworytów do zwycięstwa w całym wyścigu powinna otworzyć pierwsza jazda indywidualna na czas. Będzie to jeden z etapów gdzie wyścigu nie będzie dało się wygrać, ale można będzie pogrzebać nadzieję na końcowy triumf. Następnie dla kolarzy czekać będą Alpy. Choć patrząc na przekrój etapów, nasz obraz mitycznych Alp, na których strumieniami leje się pot i lecą łzy trochę się zaciera, nie oznacza to, że organizatorzy odpuścili sobie część wyścigu w najwyższych górach Europy. Do łask wraca bowiem mityczne Mont Ventoux i to w jakim stylu… Podjazd, który każdy szanujący się kibic kolarstwa zna na tyle dobrze, że nie ma potrzeby o nim się rozpisywać, gościł będzie peleton aż dwukrotnie w trakcie jednego etapu. Trudniejsza będzie co prawda druga przeprawa, lecz każdy z tych podjazdów wyciśnie z kolarzy siódme poty. Lecz nie jest to koniec słynnych podjazdów na Tour de France 2021. Na zawodników będą czekać także takie podjazdy, jak np. Col de la Colombiere oraz Tourmalet. Największą szkodą wydaje się fakt, że żaden z etapów nie zakończy się na wymienionych przeze mnie trzech mitycznych i legendarnych podjazdach. Potrąci to trochę z ich wielkości i emocji przeżywanych, ale nikt z nas nie może być niezadowolony z ich obecności na trasie przyszłorocznego TdF.

Ostatnim akordem rywalizacji na francuskich trasach będzie jazda indywidualna na czas, która zostanie rozegrana na 20 etapie. Na kolarzy będzie czekać 31 płaskich kilometrów. Po tym etapie z pewnością powinniśmy poznać zwycięzcę Wielkiej Pętli. Ostatni etap to już tradycyjne rundy wokół Paryża.

Ostatnie edycje wyścigu dookoła Francji układane były pod zawodników specjalizujących się w jeździe po górach. Lecz widocznie organizatorzy doszli do wniosku, że nie można dawać wiecznej szansy Francuzom i układać tour pod nich. Tak więc zwycięzcą Tour de France 2021 zostanie kolarz najbardziej wszechstronny. Będzie on musiał znieść trudne etapy w górach, wynoszącą łącznie blisko 60 kilometrów jazdę na czas, a także będzie musiał być czujnym na wietrznych etapach. Kolarz każdej specjalności znajdzie coś dla siebie, więc możemy liczyć na to, że do Francji zjedzie się absolutna czołówka światowego peletonu. Nie pozostaje więc nic innego, jak zasiąść końcem czerwca wygodnie na kanapie i pasjonować się serialem o długości 21 odcinków, w iście gwiazdorskiej obsadzie i z fabułą trzymającą nas w napięciu aż do końca. Tour de France 2021- nadchodzimy.

Autor: 
Jarosław Truchan
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
12 + 2 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.