Bezbłędna jazda Morbidellego zapewnia mu wygraną w GP Teruel! Koszmarna niedziela dla faworytów

Wyścig numer 11 tegorocznego cyklu mistrzostw świata nie należał do najciekawszych. Franco Morbidelli (Petronas Yamaha) w perfekcyjnym, ale i spokojnym stylu pokonał rywali, odnosząc swoje drugie zwycięstwo w sezonie. Włoch „odmeldował się” z bezpośredniej walki już niemal na początku rywalizacji, budując bezpieczną, kilkusekundową przewagę nad konkurentami. Najbliżej zawodnika prywatnego zespołu Yamahy znalazł się duet Suzuki: triumfujący przed tygodniem Alex Rins (Suzuki Ecstar) oraz lider klasyfikacji generalnej, Joan Mir (Suzuki Ecstar). Na finiszu zabrakło dwóch najsilniejszych kierowców Hondy, którzy wydawali się być murowanymi pretendentami do wygranej.

Treningi i kwalifikacje dawały nadzieje na pierwsze w tym sezonie zwycięstwo japońskiego teamu. Zarówno zdobywca pole position, Takaaki Nakagami (LCR Honda), jak i drugi w poprzedniej rundzie, Alex Marquez (Repsol Honda), popisywali się wyśmienitym tempem przez cały weekend. Niestety wyścig okazał się piętą achillesową wspomnianych zawodników – Nakagami świetnie wystartował, utrzymując prowadzenie w pierwszych łukach toru, jednak już w piątym zakręcie popełnił fatalny w skutkach błąd, który przedwcześnie zakończył jego jazdę. Przygoda z niedzielnym starciem trwała nieco dłużej dla młodszego z braci Marquez, aczkolwiek została przerwana w równie pechowy sposób – na 10 z 23 okrążeń, jadący na 4 pozycji Hiszpan wywrócił się przez, charakterystyczny dla Hondy, uślizg przodu.

Upadek Nakagamiego otworzył drzwi na sukces jadącemu tuż za nim Franco Morbidellemu, który postanowił wykorzystać nadarzającą się okazję i wygrać rywalizację. 25-latek zrealizował swój plan w niebywale efektownym stylu, przecinając linię mety ponad 2 sekundy przed Rinsem. O ile pozycje numer jeden i dwa zostały rozdane już na starcie, o tyle walka o dalsze lokaty była niezwykle zacięta. Zaskakująco dla wszystkich na prowizorycznym podium dość długo utrzymywał się Johann Zarco (Avintia Racing). Francuz dzielnie i skutecznie odpierał ataki kolejnych rywali, ulegając jedynie Joanowi Mirowi oraz Polowi Espargaro (Red Bull KTM).

Dla zawodnika Suzuki był to przeciętny, ale udany wyścig. Dzięki 3 pozycji powiększył swoją przewagę w klasyfikacji generalnej do 14 oczek nad drugim i kompletnie zagubionym Fabio Quartararo (Petronas Yamaha). Wprawdzie kierowca Yamahy poradził sobie lepiej aniżeli w zeszłym tygodniu (wtedy to wyścig ukończył na 17 miejscu), jednak nie była to jazda, którą powinien prezentować kandydat do tytułu oraz trzykrotny zwycięzca w tym sezonie – Francuz finiszował w niedzielne popołudnie na 8 pozycji. Rodaków, Zarco i Quartararo na mecie rozdzielił Miguel Oliveira (Red Bull KTM Tech 3) oraz Maverick Vinales (Movistar Yamaha). Na pochwałę zasługuje również postawa 9 w GP Teruel Ikera Lecuony (Red Bull KTM Tech 3), który powoli, ale skutecznie pokazuje charakter oraz prędkość.

Fatalny weekend, tydzień, a właściwie miesiąc ma za sobą zespół Ducati. Jedynym pozytywnym akcentem był występ francuskiego kierowcy Avintia Racing, dosiadającego maszyny we włoskiej specyfikacji. Reszta zawodników bolońskiej stajni nie napawała dumą. Już w drugim zakręcie wyścig zakończył, „storpedowany” przez Brada Bindera (Red Bull KTM) Jack Miller (Pramac Ducati). Kolega zespołowy Australijczyka, Francesco Bagnaia (Pramac Ducati), w wyniku problemów z maszyną, wycofał się z rywalizacji po pięciu okrążeniach. Pozostali kierowcy Ducati toczyli bratobójcze, zacięte boje o lokaty w okolicach 10 miejsca. Ostatecznie zwycięsko wyszedł z nich Danilo Petrucci (Ducati Team), odbierając tym samym cenne punkty Andrei Dovizioso (Ducati Team), który już od piątku otwarcie składał broń w walce o tytuł mistrzowski.

Choć szansę na triumf w klasyfikacji generalnej nadal ma wielu zawodników, to powoli zaczyna tworzyć się lista faworytów. Na jej czele widnieje Joan Mir, który jak do tej pory, rewelacyjnie radził sobie z presją, regularnie stając na podium. Do pełni szczęścia brakuje mu jedynie pierwszego zwycięstwa w kategorii MotoGP, które nadałoby mu pewności siebie i zbliżyło do finalnego triumfu. Jednak zadanie będzie nie lada ciężkie, ponieważ w grze pozostają nadal piekielnie szybcy i zdeterminowani kierowcy – młodziutki Quartararo, doświadczony Vinales, oraz zwycięzca GP Teruel, Franco Morbidelli. Czołową czwórkę dzieli jedynie 25 punktów, a do końca sezonu pozostały już tylko 3 wyścigi. Czy kolejne dwie rundy na torze w Walencji wyłonią mistrza świata?

 

Autor: 
Agnieszka Piskorz
Źródło: 

motogp.com

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
12 + 2 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.