Pełna dominacja Miguela Oliveiry w domowym wyścigu. Walka o wicemistrzostwo rozstrzygnięta

W ostatniej rywalizacji tego sezonu bezapelacyjnie najlepszym zawodnikiem był gospodarz, Miguel Oliveira (Red Bull KTM Tech 3). Portugalczyk już niemal na starcie odmeldował się stawce, pewnie krocząc po kolejne w tym roku zwycięstwo. Drugie miejsce zajął Jack Miller (Pramac Ducati), który w pięknym stylu zrewanżował się Franco Morbidellemu (Petronas Yamaha) za porażkę w zeszłotygodniowym pojedynku. Dla trzech zawodników klasy królewskiej GP Portugalii było ostatnią rundą w karierze.

W ten weekend kierowcy MŚ po raz pierwszy mieli okazję ścigać się na torze Portimao – obiekcie uznawanym za jeden z najpiękniejszych i najbardziej niebezpiecznych w cyklu Grand Prix. Zawodnicy – szczególnie ci walczący o wicemistrzostwo świata – z niecierpliwością i determinacją oczekiwali nadchodzącego starcia. Wszyscy stanęli przed wyzwaniem jak najszybszej adaptacji do nieznanego terytorium.

W takiej sytuacji najlepiej odnalazł się Oliveira, który od samego początku prezentował niezwykłą regularności i prędkość, ustanawiając rekord okrążenia podczas sobotnich kwalifikacji. Niedzielny wyścig był jedynie formalnością i zwieńczeniem ciężkiej pracy Portugalczyka. Zdobywca pole position zaliczył perfekcyjny start, który pozwolił mu wyjść na czoło stawki i pozostać na nim aż do linii mety.

Za plecami samotnie prowadzącego Oliveiry rozpoczęła się walka o drugie miejsce. Tak, jak i poprzedniej niedzieli, tak i teraz Miller przypuścił atak na Morbidellego dopiero na ostatnim okrążeniu. Manewr zakończył się sukcesem i był perfekcyjnym rewanżem za zeszłotygodniowe starcie, w którym Włoch pokonał kierowcę Ducati w pojedynku o zwycięstwo. Mimo trzeciej pozycji na mecie, Morbidelli został wicemistrzem świata sezonu 2020.

O ile nie obserwowaliśmy emocjonującej walki o podium, o tyle byliśmy świadkami zaciętego boju o miejsca poza pierwszą trójką. Na początku rywalizacji, czwartej lokaty jak lew bronił Cal Crutchlow (LCR Honda), dla którego był to ostatni weekend w roli kierowcy wyścigowego. Niestety dla Brytyjczyka, do walki włączył się Pol Espargaro (Red Bull KTM), który bez większego problemu wyprzedził zawodnika LCR Hondy. W późniejszej fazie niedzielnego starcia opony w motocyklu Cala odmówiły posłuszeństwa, co spowodowało znaczny spadek jego tempa. Crutchlow ukończył rywalizację na 13 pozycji.

Miejsce za plecami czwartego na mecie zawodnika KTM-a zajął pechowiec ostatniej rundy, Takaaki Nakagami (LCR Honda). Jeden z lepszych i równiejszych wyścigów w tym sezonie ma za sobą również żegnający się na „rok” ze stawką Andrea Dovizioso (Ducati Team). Włoch ponownie imponował prędkością, precyzją i agresywnością, pokonując w walce o 6 miejsce Stefana Bradla (Repsol Honda), Aleixa Espargaro (Aprilia Racing), Alexa Marqueza (Repsol Honda) oraz Johanna Zarco (Avintia Racing), którzy uzupełnili pierwszą dziesiątkę.

Z pewnością jak najszybciej o GP Portugalii będzie chciała zapomnieć ekipa mistrzowska Suzuki. Kierowcy japońskiego teamu kompletnie nie radzili sobie ze specyfiką nowego toru. Mistrz świata 2020, Joan Mir (Suzuki Ecstar), od samego początku walczył z motocyklem oraz elektroniką, kilkukrotnie unikając wywrotki. Na 16 okrążeniu Hiszpan poddał się i nie chcąc dalej ryzykować zjechał do boksu, kończąc swoją przygodę z tegoroczną rywalizacją. Jego kolega zespołowy, Alex Rins (Suzuki Ecstar), dojechał do mety na 15 miejscu, zdobywając tym samym tytuł drugiego wicemistrza świata. Niestety dla ekipy, słaba postawa podopiecznych zaprzepaściła szansę na sięgnięcie po trofeum konstruktorów – padło ono łupem Ducati.

Nie tylko Suzuki ma nad czym myśleć w trakcie przerwy zimowej – dla zespołu Yamahy niedziela była jednym z najgorszych dni w sezonie. Zarówno Maverick Vinales (Monster Yamaha), Valentino Rossi (Monster Yamaha) jak i Fabio Quartararo (Petronas Yamaha) walczyli między sobą o pozycje poza czołową dziesiątką, finiszując odpowiednio na 11, 12 i 14 pozycji. Tym oto sposobem żaden kierowca Yamahy nie znalazł się na podium tegorocznej klasyfikacji generalnej, choć do ostatniej rundy Quartararo oraz Vinales mieli na to matematyczne szanse.

Wyścigi w niższych klasach również dostarczyły nam mnóstwa emocji. W kategorii Moto3 mistrzem świata – po spektakularnym pojedynku z bezpośrednimi rywalami: Ai Ogurą oraz Tonym Arbolino – został Albert Arenas. W Moto2 najcenniejszy puchar przypadł w udziale Enei Bastianiniemu, który za rok pojawi się w szeregach MotoGP.

GP Portugalii było ostatnim starciem motocyklistów w tym sezonie – kolejna runda odbędzie się dopiero początkiem marca przyszłego roku. Niestety na polach startowych zabraknie Tito Rabata (Avintia Racing), Dovizioso i Crutchlowa. Dla kilku innych zawodników był to również ostatni weekend w obecnym zespole. Dla przypomnienia, m.in.: Pol Espargaro odchodzi z ekipy KTM-a i od 2021 roku stanie do walki o tytuł w barwach Repsol Hondy u boku 8-krotnego mistrza świata, nieobecnego w tym sezonie z powodu kontuzji, Marca Marqueza (Repsol Honda). Quartararo i Rossi zamienią się miejscami – Francuz zasili szeregi fabrycznej ekipy Yamahy, z której do prywatnego zespołu odchodzi Valentino Rossi. Jack Miller zasiądzie za sterami piekielnie szybkiego Ducati, a Miguel Oliveira stanie się pełnoprawnym, fabrycznym kierowcą austriackiego teamu KTM. Nie zapominajmy również o debiutantach, którzy w przyszłym roku pojawią się w stawce MotoGP. Kto wtedy okaże się najlepszy? Czy pandemia nie pokrzyżuje planów organizatorom i uda się rozegrać wszystkie zaplanowane rundy?

Autor: 
Agnieszka Piskorz

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
1 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.