BOLESNE ROZCZAROWANIE: Legia odpada z walki o Ligę Mistrzów

Mistrzowie Polski niespodziewanie przegrali po dogrywce z Omonią Nikozja 0:2. Bramki dla drużyny z Cypru zdobyli Jordi Gomez i Thiago. Wojskowi zakończyli tym samym swoją walkę o Champions League wyjątkowo wcześnie - na drugiej fazie eliminacji.

Po godzinie w osłabieniu

Legioniści w spotkaniu z Mistrzem Cypru prezentowali początkowo lepszą formę od tej, którą pokazali tydzień wcześniej w spotkaniu z Linfield FC. Widzieliśmy większą liczbę składnych akcji, kreowanych m.in przez Waleriana Gwilię czy Domagoja Antolicia. Ambitnie do ataku włączał się także serbski lewy defensor - Filip Mladenović. Do 56. minuty spotkania defensywa warszawskiego zespołu grała dosyć pewnie i nie dostrzegła poważnego błędu. Jednak to właśnie w tej minucie Igor Lewczuk został ukarany drugą żółtą kartką za faul na rywalu, czego skutkiem było opuszczenie boiska przez środkowego obrońcę. Od tej pory Legia była zmuszona zmienić plany taktyczne i dostosować je pod grę w dziesięciu zawodników.

Strateg znaczy Berg

Henning Berg to człowiek, który kibicom warszawskiej Legii znany jest bardzo dobrze. To właśnie on kilka lat wcześniej prowadził drużynę ze stolicy, odnosząc sukcesy zarówno w kraju, jak i w rozgrywkach Ligi Europy, w których awansował do 1/16 finału. Tym razem, jako trener Omonii przygotował swoją drużynę mądrze pod względem taktycznym. Bramkarza cypryjskiej drużyny Fabiano, nie zdołali pokonać ani Tomas Pekhart, ani Jose Kante czy też Luquinhas. Omonię Nikozja charakteryzował spokój, opanowanie i piłkarska dojrzałość, które zaszczepił w niej norweski szkoleniowiec. Doskonałe przygotowanie pozwoliło gościom z każdą upływającą minutą zyskiwać coraz większą przewagę nad faworyzowanymi gospodarzami. Widocznie Henning Berg bardzo dobrze pamiętał, co to znaczy zwyciężyć przy ulicy Łazienkowskiej

Kontrowersyjna decyzja sędziego

Werdykt Nathana Verboomena o drugiej żółtej kartce dla Igora Lewczuka był co najmniej wątpliwy. Wywołał on jednak poważną konsekwencję dla Legionistów - grę w osłabieniu. Legioniści z Arturem Borucem w bramce bronili się dzielnie, momentami heroicznie aż do 92. minuty. Wtedy to Artur Jędrzejczyk sprokurował rzut karny, który pewnie na bramkę zamienił zawodnik Omonii - Jordi Gomez. W dosyć podobnych okolicznościach arbiter Verboomen nie wskazał na jedenasty metr przy ewidentnym faulu gracza gości na napastniku Wojskowych - Jose Kante. Był to moment przy stanie jednej bramki dla Cypryjczyków, co mogło doprowadzić do okazji na wyrównanie stanu meczu. Eksperci jednogłośnie podkreślali, że arbiter z Belgii podjął kilka rażących decyzji, które rzutowały na dalszy przebieg gry. Nie usprawiedliwia to jednak końcowego wyniku i faktu, że Legioniści byli w tym meczu słabszą drużyną.

Legia Warszawa pomimo przegranej, nie kończy jednak swojej przygody w walce o europejskie puchary. Mistrz Polski zagra w trzeciej fazie eliminacji do Ligi Europy.

Autor: 
Sebastian Pawlaczyk
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
8 + 6 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.