Formuła 1 powraca!

Nie było łatwo, jednak wszyscy ogromnie się cieszą. George Russell - kierowca zespołu Williams świętuje powrót F1 pomimo ogromnych zmian, które czekają wyścigi z powodu epidemii Covid-19. Radosne podekscytowanie wydarzeniem zaczyna wracać do Austrii, po odwołaniu wyścigów w Australii.

Ludzie muszą przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości Formuły 1, jednak organizatorzy eventu powinni cieszyć się z dwóch pomyślnie zorganizowanych otwarć Grand Prix w Austrii. Wszyscy muszą się jeszcze wiele nauczyć, ponieważ od ponad tygodnia, gdy zaczął się sezon, widzieliśmy już kilka wzlotów i upadków. Widzieliśmy kilka bolesnych i osobistych pomyłek, jednak nie można zaprzeczyć uczuciu podekscytowania i entuzjazmu wszystkich kierowców, którzy znów mogli ścigać się na znanych torach.

„Kilka miesięcy temu, po odwołaniu Australijskiego Grand Prix było bardzo prawdopodobne, iż w tym roku wyścigi w ogóle się nie odbędą. Myślałem, że będę musiał czekać na przyszły rok aby pojeździć. Australijczycy byli zdołowani. W czwartkową noc dowiedziałem się, że nie będziemy jeździć w Melbourne. Byłem bardzo rozczarowany, ponieważ czekałem na nowy sezon z wytęsknieniem. Więc gdy Austria ogłosiła pierwszy wyścig, powiedziałem sobie, że dopiero gdy będę w drodze w piątek rano, pozwolę sobie na podekscytowanie.

Dotarliśmy na miejsce, jednak nie była to łatwa droga. Wszystko zaczęło się testami na Covid. Zostałem przebadany dwa razy w siedzibie Williams. Nie było tak źle. Gdy byliśmy już w Austrii poprosiłem mojego trenera o nagranie całej procedury testowania, ponieważ widziałem filmiki innych kierowców, którzy robili z testów ogromny problem. Chciałem przez to pokazać, ze testy wcale nie są takie złe. Jednak zupełnie mi się nie udało. Podczas nagrania miałem łzy w oczach, wymiotowałem. To było okropne.  Nie wiem czym te testy różniły się od wykonywanych w siedzibie Williams, ale tam były one znacznie przyjemniejsze.

Wszyscy musimy przyzwyczaić się do nawet tych najmniejszych zmian. Chase Carey, dyrektor generalny Formuły 1 i Ross Brawn, szef jednego z zespołów, mieszkają w moim hotelu. Nie czułem się komfortowo, gdy ich zobaczyłem, a nie mogłem nawet się przywitać. Teraz nikt nie wie jak się zachować. Po prostu trzymasz dystans i kiwasz głową. Jest bardzo dziwnie. Zazwyczaj wchodząc na tor spotykam się z zespołem, klepię mechaników po plecach albo podajemy sobie ręce. Teraz wszystkie ludzkie kontakty zniknęły.

Niektórym jest z tym ciężej. Jest dużo osób w Formule, którzy mają partnerów w innych drużynach i nie mogą się nawet zobaczyć. To musi być trudne. Formuła 1 jest znana ze związków między zespołowych, jednak w teraźniejszych czasach takie pary nie mogą się widywać. Ludzie muszą zrozumieć, że zagrożone jest coś znacznie większego niż związek dwóch osób.

Nie ma kontaktu fizycznego, wszyscy noszą maseczki, dezynfekują powierzchnie, trzymają dystans. Trochę zajęło, żeby się przyzwyczaić. W normalnych warunkach, po zejściu z toru wszyscy spotykamy się w biurze szefa zespołu. Jest nas tam ok. 25 osób. Teraz, każdy jest w swoim własnym małym pokoiku - kapsule - wyposażeni w laptopy i radia żebyśmy mogli się ze sobą porozumieć.

To wszystko pokazuje ile pracy włożyli organizatorzy w ten event. Wkład pracy Formuły 1 i FIA jest bardzo imponujący. Wyścigi zostały przeprowadzone bezproblemowo. Bardzo ciężko pracowali od odwołania zawodów w Australii. Zajęło im to dużo czasu i na pewno nie było łatwo. 

Wszyscy są poddawani testom. Więcej niż 4 tysiące testów zostało już zrobionych w zespołach Formuły 1, 2 i 3, oraz Porsche. Zostali również przebadani sędziowie, cała FIA, kamerzyści oraz dziennikarze. Jak na razie nie wykryto ani jednego przypadku. Było to dla mnie zaskoczeniem, ponieważ spodziewałem się choć jednego przypadku przy tak dużej ilości osób. Wszyscy wiedzą że jesteśmy w tym razem i o ile będziemy trzymać się wyznaczonych zasad i procedur, liczba zarażonych się nie zmieni.

Trochę dziwne jest pozostanie w tym samym kraju i powrót na tor tydzień po tym jak już po nim jeździliśmy, ale to nie żadna trudność. Od rozczarowania w Australii, zacząłem znów cieszyć się życiem chodząc po górach i jedząc dobre jedzenie tutaj.

Wszyscy dobrze się czują i wrócili na dobre, chyba że zdarzy się jakaś światowa katastrofa, która nas zatrzyma. Wszyscy cieszą się z powrotu Formuły 1. Była ona potrzebna z ekonomicznego punktu widzenia, również aby wspierać zespoły i przede wszystkim fanów w tym trudnym czasie. Chcemy dawać rozrywkę ludziom i wspierać ich po tym trwającym prawie trzy miesiące zamknięciu. Dużo to dla nas znaczy. W Formule 1 wszyscy jesteśmy kierowcami - mechanicy, inżynierowie, całe zespoły, uwielbiają to co robią. Formuła 1 jest naszą pasją i bardzo jej potrzebujemy.”

Opowiedział redakcji George Russell.

Autor: 
George Russell; Tłumaczenie: Paulina Kawalec

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
5 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.