GP San Marino: Pierwszy triumf Morbidellego w klasie królewskiej. Dramat Fabio Quartararo

Franco Morbidelli (Petronas Yamaha) w niemal perfekcyjnym stylu odniósł swoje upragnione, pierwsze zwycięstwo, pokonując powracającego po kontuzji Francesco Bagnaię (Pramac Ducati) oraz Joana Mira (Suzuki Ecstar). To już piąty zawodnik tegorocznej rywalizacji, który staje na najwyższym stopniu podium. Wyścig o GP San Marino wyłonił również nowego lidera mistrzostw świata.

Treningi i kwalifikacje utwierdziły nas w przekonaniu, że to Yamahy będą dzielić i rządzić podczas niedzielnej rywalizacji – pierwsze cztery pola startowe padły łupem japońskiego zespołu. I tak też wyglądał początek wyścigu. Franco Morbidelli zaliczył wyśmienity start, przejmując prowadzenie już w pierwszym zakręcie domowej rundy. Podobną strategię obrał jego rodak oraz bliski przyjaciel, Valentino Rossi (Monster Yamaha), który momentalnie znalazł się za plecami lidera. Fatalny początek zanotował natomiast jego kolega z teamu, a zarazem zdobywca pole position, Maverick Viniales (Monster Yamaha), który po rozpoczęciu rywalizacji stracił momentalnie 3 pozycje, ostatecznie finiszując na 6 miejscu. Na starcie motocykle Yamahy był w stanie rozdzielić jedynie Jack Miller (Pramac Ducati), który starając się maksymalnie psuć szyki rywalom, zakończył zmagania na pozycji numer 7. 

Jednak idealny sen japońskiego zespołu został delikatnie zburzony. W trakcie wyścigu doszło do ogromnych przetasowań. O ile pozycja lidera nie była zagrożona, o tyle drugie miejsce pozostawało kwestią otwartą aż do ostatnich metrów. W połowie rywalizacji dystans do Morbidellego zaczął tracić Rossi. Dla 41-letniego Włocha oznaczało to zacięty bój z dużo młodszym Alexem Rinsem (Suzuki Ecstar), Bagnaią oraz Mirem. Jako pierwszy – na zawodnika Yamahy – atak przypuścił Bagnaia, który bez problemu wyprzedził rodaka, stając tym samym po raz pierwszy na podium w swoim zaledwie drugim sezonie. Następnie pozycjami raz po raz wymieniali się Rossi, Rins oraz Mir. Jednak to ostatni ze wspomnianych kierowców zaskoczył rywali. Bez jakiekolwiek zawahania najpierw wyprzedził swojego kolegę zespołowego, a następnie zdecydowanie bardziej doświadczonego Włocha, pewnie zdobywając 3 pozycję i na metry rozmijając się z 2 miejscem. Tak, jak w przypadku Bagnai, najniższy stopień podium jest największym, dotychczasowym osiągnięciem Hiszpana. Przegrany rywalizacji o czołową trójkę, faworyt lokalnej publiczności, Valentino Rossi, ukończył wyścig na 4 pozycji. 

O ile Morbidelli zaliczył perfekcyjny dzień, nie popełniając ani jednego błędu, o tyle jego team partner – Quartararo – dopuścił się ich całej masy. Najpierw Francuz zaliczył uślizg przedniego koła na 7 okrążeniu. Po wydostaniu się z pułapki żwirowej Fabio zjechał do boksu na przegląd techniczny motocykla. Po krótkim pit-stopie ponownie stanął do boju o punkty, jednak już na pierwszym, wyjazdowym kółku wywrócił się i ostatecznie zakończył rywalizację. W związku z brakiem zdobyczy punktowej w ten weekend, prowadzenie w generalce przejął kompletnie niewidoczny dziś Andrea Dovizioso (Ducati Team), który nie forsując tempa, dowiózł bezpiecznie do mety 7 miejsce. 

Rywalizacja o GP San Marino również nie ułożyła się po myśli zawodników KTM-a. Zarówno Pol Espargaro (Red Bull KTM), Brad Binder (Red Bull KTM), jak i Miguel Oliveira (Red Bull KTM Tech 3) większość czasu poświęcili na bratobójczą walkę o 10 pozycję. Ostatecznie zwycięsko z niej wyszedł młodszy z braci Espargaro. Pozycja kierowców austriackiego teamu to ogromne zaskoczenie. W poprzednich rundach aż dwukrotnie stawali na najwyższym stopniu podium, podczas gdy na włoskiej ziemi kompletnie nie liczyli się w walce o trofea.

Zaskoczeniem nie jest za to forma Hondy, która ponownie zaliczyła katastrofalny weekend. Podczas nieobecności kontuzjowanych liderów zespołu, jedynym zawodnikiem punktującym był Takaaki Nakagami (LCR Honda). Poza 15-stką wyścig ukończyli obaj kierowcy fabrycznego teamu – Alex Marquez oraz Stefan Bradl. 

Kolejna runda motocyklowych mistrzostw świata już za tydzień na tym samym torze. Kto tym razem okaże się najlepszy? Czy znów wygra młodzieńcza krew czy jednak doświadczenie? Na te i na wiele innych pytań, odpowiedź uzyskamy już w najbliższą niedzielę. 

Autor: 
Agnieszka Piskorz
Źródło: 

motogp.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
14 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.