Upadek Bagnai prezentem dla Mavericka Vinalesa. Hiszpan zwycięża na włoskiej ziemi

Maverick Vinales (Monster Yamaha) niemal bezbłędnie przejechał wyścig o GP Emilii Romani i jako pierwszy przekroczył linię mety, pokonując rewelacyjnego w ostatnich rundach Joana Mira (Suzuki Ecstar) oraz Pola Espargaro (Red Bull KTM), uzupełniających podium. Prawdziwy dramat przeżył Francesco Bagnaia (Pramac Ducati), który niespodziewanie popełnił błąd warty zwycięstwo.

Niemal cały wyścig układał się, jak najpiękniejszy sen Włocha z numerem 63 na motocyklu – sen, którego zwieńczeniem miał być pierwszy w karierze triumf w kategorii MotoGP. Bagnaia tuż po starcie z 5 miejsca bardzo szybko przebił się na czoło wyścigu, obejmując prowadzenie już na 6 okrążeniu – to wtedy wyprzedził Mavericka Vinalesa. 23-latek natychmiast zbudował komfortową, ponad sekundową przewagę nad Hiszpanem. Jednak z każdym kilometrem rywalizacji wybór miękkiej opony z tyłu okazywał się być błędną decyzją dla kierowcy Pramac Ducati – Vinales powoli odrabiał straty i zbliżał się do lidera.

Niestety dla Bagnai, na 7 okrążeń przed zakończeniem wyścigu, nadeszło nagłe i bolesne wybudzenie ze snu – Włoch zaliczył uślizg przodu, który pozbawił go szans na sukces w domowej rundzie. Po rywalizacji 23-latek nie był w stanie wyjaśnić, co doprowadziło do wywrotki. Jedną z teorii jest najechanie na zrywkę z kasku któregoś z zawodników – śliska powierzchnia spowodowała utratę przyczepności motocykla. Co ciekawe, taki sam powód zakończył wyścig jego kolegi zespołowego, Jacka Millera. Australijczyk na 7 okrążeniu zjechał do boksu w związku z niepokojącym zachowaniem maszyny. Okazało się, że wszystkiemu winna była zrywka z kasku Fabio Quartararo (Petronas Yamaha), która na prostej startowej dostała się do wlotu powietrza motocykla i uniemożliwiła dalszą jazdę.

http://gotowespolki.pl

W „spadku” po Bagnai prowadzenie przejął Vinales, mając bezpieczną, 4 sekundową przewagę. Pomimo braku walki o zwycięstwo, nie mogliśmy narzekać na niedostatek emocji – niesamowicie widowiskowy bój o kolejne miejsca na podium stoczyli między sobą: Pol Espargaro, Fabio Quartararo oraz Joan Mir. Coraz gorsze tempo jadącego na drugiej pozycji zawodnika KTM-a próbował wykorzystać Francuz, który momentalnie znalazł się tuż za tylnym kołem rywala. Jednak nie był on w stanie wyprzedzić zdecydowanie szybszego na prostych Pola. Problemy kierowcy Petronas Yamahy wykorzystał za to 23-letni Mir, który w piorunującym tempie odrobił stratę do jadących przed nim zawodników i bez problemów minął zarówno Quartararo, jak i Espargaro. Fabio, korzystając z chwili dekoncentracji kierowcy austriackiego teamu, wyprzedził go, obejmując trzecią pozycję. Niestety radość nie trwała zbyt długo, ponieważ sędziowie nałożyli na niego 3 sekundową karę za notoryczne przekraczanie limitów toru oraz zlekceważenie nakazu przejazdu dłuższego okrążenia. Tym samym Francuz stracił miejsce na podium i zajął ostatecznie 4 pozycję.

W ten weekend promyk nadziei wreszcie zawitał do garażu Repsol Hondy. Na brawa zasługuje postawa młodszego z braci Marquezów, Alexa (7 miejsce), który poczynił  ogromne postępy i był zdecydowanie szybszy aniżeli w poprzednich GP. Za swoimi plecami pozostawił chociażby lidera klasyfikacji generalnej, Andreę Dovizioso (Ducati Team), dla którego wyścig był niemal koszmarem. Włoch nie liczył się w walce o najwyższe trofea, dojeżdżając na przeciętnym, 8 miejscu. Jeszcze gorzej poradził sobie jego rodak i faworyt lokalnej publiczności, Valentino Rossi (Monster Yamaha), który w początkowej fazie rywalizacji zaliczył uślizg przodu, co zakończyło jego przygodę z domową rundą. Jednak nie tylko jemu nie sprzyjało szczęście w GP Emilii Romani. W wyniku błędów lub awarii technicznych wyścigu nie ukończyło aż 7 zawodników.

Rozstrzygnięcia na torze w Misano sprawiły, że sytuacja w mistrzostwach stała się jeszcze bardziej zacięta. Po 7 rundach pierwszą czwórkę dzielą zaledwie 4 punkty – coś czego w królewskiej klasie nie oglądaliśmy od dawna. Nieobecność lidera i zdobywcy ostatnich 4 tytułów, Marca Marqueza (Repsol Honda), zmieniła oblicze rywalizacji o 360 stopni. Poziom jest bardzo wyrównany i nie ma kierowcy nadającego tempo stawce.

Warto również wspomnieć, iż w ten weekend swój debiut zaliczył nasz rodak, Piotr Biesiekirski, który w kategorii Moto2 zastępował kontuzjowanego Jesko Raffina. Występ Polaka napawa optymizmem, pomimo wywrotki na ostatnim okrążeniu wyścigu – widać, że 18-latek posiada ogromny potencjał, który będzie miał okazję zaprezentować podczas kolejnej rundy MŚ, tym razem na hiszpańskim terytorium. Kto tutaj okaże się najlepszy? Czy zobaczymy 7 zwycięzcę MotoGP w tym sezonie?

 

Autor: 
Agnieszka Piskorz
Źródło: 

motogp.com

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
6 + 0 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.