„El Diablo” powraca na szczyt. GP Katalonii wyłania nowego lidera klasyfikacji generalnej

Fabio Quartararo (Petronas Yamaha) odniósł swoją trzecią wygraną w sezonie, pokonując piekielnie szybki w końcówce duet Suzuki: Joan Mir – Alex Rins. Dramat, który rozegrał się już na pierwszych metrach wyścigu, niemal całkowicie zmienił sytuację w mistrzostwach świata.

Rywalizacja w Barcelonie rozpoczęła się od ogromnej sensacji. Tuż po stracie, w drugim zakręcie toru, swoją przygodę z wyścigiem zakończył lider klasyfikacji generalnej, Andrea Dovizioso (Ducati Team). Włoch został ścięty przez motocykl Johanna Zarco (Reale Avintia), który to wystraszył się zachwiania jadącego tuż przed nim Danilo Petrucciego (Ducati Team), w konsekwencji czego stracił panowanie nad maszyną, nieszczęśliwie zabierając na pobocze 34-latka.

Na czoło wyścigu jak „z procy” wystrzelili zaś zawodnicy Petronas Yamahy, których przez większość batalii rozdzielał szybki w kwalifikacjach Valentino Rossi (Monster Yamaha). Podpisanie kontraktu na przyszły sezon zmotywowało Włocha do próby zdobycia kolejnego podium w karierze. Jednak chwila dekoncentracji na 16 okrążeniu zakończyła marzenia o triumfie. VR46 zaliczył dziwnie wyglądającą wywrotkę, która skomplikowała jego sytuację w MŚ – starta do lidera wynosi już 50 punktów.  

Pech Rossiego okazał się „wodą na młyn” dla Quartararo, który nadając tempo stawce, zbudował wyraźną przewagę nad drugim, Franco Morbidellim (Petronas Yamaha). Włoch w połowie rywalizacji zaczął tracić cenne ułamki sekund do prowadzącego zawodnika, co momentalnie wykorzystali jadący za nim Mir (Suzuki Ecstar) oraz Rins (Suzuki Ecstar). Kierowcy Suzuki, tak jak i w poprzednich wyścigach doskonale radzili sobie na mocno zużytych oponach – bez najmniejszych problemów wyprzedzili Morbidellego i udali się w pogoń za Fabio. Zabrakło mniej więcej dwóch okrążeń, by Mir zbliżył się i pokonał – zdecydowanie wolniejszego na końcowych metrach – 21-latka.

http://gotowespolki.pl

Równie emocjonująca walka toczyła się za plecami liderów wyścigu. Prawdziwy bój o 5 pozycję stoczyli ze sobą koledzy zespołowi Pramac Ducati: rewelacyjny przed tygodniem Pecco Bagnaia oraz Jack Miller. Ostatecznie zwycięsko z pojedynku wyszedł bardziej doświadczony Australijczyk. W batalię tego duetu pragnął włączyć się również Takaaki Nakagami (LCR Honda), jednak nie zdołał on utrzymać tempa rywali.

Kolejno linię mety przekroczyli: sprawca zamieszania z pierwszego okrążenia, Danilo Petrucci oraz zwycięzca GP San Marino, Maverick Vinales (Monster Yamaha), który to był zupełnie niewidoczny podczas niedzielnych zmagań w Barcelonie – tuż po starcie z 5 pozycji spadł na 15 miejsce i nie potrafił ponownie wrócić do walki o czołowe lokaty. Kierowca Yamahy nie radził sobie z brakiem przyczepności i nerwowością maszyną. Pierwszą dziesiątkę uzupełnił powracający po kontuzji Cal Crutchlow (LCR Honda).

Rozstrzygnięcia GP Katalonii spowodowały istotne roszady w mistrzostwach świata. Wywrotka i ogromny pech Dovizioso doprowadziły do utraty pozycji lidera oraz spadku o 3 pozycję. Prowadzenie przejął zwycięzca niedzielnego wyścigu, Fabio Quartararo, z dorobkiem 108 punktów. Drugi, 22-letni Mir traci do niego jedynie 8 oczek. Na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej widnieje Vinales, który zgromadził 90 punktów. Szanse na wygraną w tym sezonie ma nadal niemal każdy zawodnik. Jednak zwycięży ten, który zaprezentuje powtarzalną i wolną od błędów jazdę. Czy będzie to Quartararo, Mir, a może Vinales? Swojego ostatniego słowa z pewnością nie powiedział również Andrea Dovizioso, który przez ostatnie lata pokazywał, iż potrafi być niezwykle szybki, a jedyną „przeszkodą” na drodze po tytuł jest Marc Marquez (Repsol Honda). Kontuzja oraz brak Hiszpana w stawce podczas tegorocznej rywalizacji wydają się być idealną i najprawdopodobniej niepowtarzalną szansą dla Doviego na sięgnięcie po najcenniejsze trofeum. Pytaniem jest, czy wykorzysta on sprzyjające okoliczności.

Teraz czeka nas dłuższy, dwutygodniowy odpoczynek od rywalizacji. Kolejny wyścig odbędzie się na torze Le Mans. Francuska aura zazwyczaj nie rozpieszcza kierowców, dlatego spodziewajmy się emocji sięgających zenitu. Kto wie, może to pogodowa ruletka okaże się najważniejszym rywalem podczas nadchodzących zmagań?

Autor: 
Agnieszka Piskorz
Źródło: 

crash.net

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
4 + 12 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.