KSW 55: Latający nokaut w wykonaniu Mameda Khalidova. Czeczen powraca na tron!

Mamed Khalidov (35-7) w rewelacyjnym stylu pokonał Scotta Askhama (19-5), odzyskując tym samym utracony w ubiegłym roku pas mistrzowski klasy średniej. 40-latek potrzebował jedynie 36 sekund, by zwycięsko zakończyć rewanż z Anglikiem. Olsztynianin popisał się wyjątkowo precyzyjnym i niebywale efektownym kopnięciem, które z pewnością przejdzie do historii gal KSW.

Pierwsza konfrontacja

Walka Khalidov-Askham to już drugie spotkanie tych zawodników w jednej klatce. Wcześniejszy bój o najcenniejsze trofeum stoczyli w grudniu 2019 roku. Wtedy to 32-latek pokonał jednogłośnie na punkty Czeczena z polskim paszportem. Jednak pojedynek nie przyprawił widzów o szybsze bicie serca, gdyż była to mało widowiskowa i zupełnie jednostronna batalia. Niemal całe starcie odbyło się w parterze – Scott nie pozwalał Mamedowi na powrót do stójki, cały czas napierając na niego ciałem. Nie widzieliśmy finezji czy też popisu niezwykłych umiejętności. Ataki wyprowadzane przez Anglika charakteryzowały się małą agresywnością i niewielką skutecznością. Askham stosował strategię przetrwania oraz zdecydowanego punktowania na kartach sędziów, nie forsując tempa.

Dopóki nie zabrzmi ostatni gong…

Wszyscy zastanawiali się czy i tym razem ujrzymy podobne widowisko. Kibice byli przekonani, że jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz z uwagi na aktualną formę obu zawodników. Scott piął się coraz wyżej po szczeblach kariery, pewnie wygrywając kolejne pojedynki z przeciwnikami. Czeczen natomiast miał za sobą trzy porażki z rzędu i marne szanse na spektakularny powrót. Dodatkowo na korzyść Anglika przemawiał fakt wieku – jest on aż 8 lat młodszy od Khalidova. Wynik pierwszego starcia również wskazywał, iż to 32-latek jest głównym faworytem zbliżającego się pojedynku. Jednak KSW to sport nieprzewidywalny i przypuszczenia nie mają żadnej wartości. Po wejściu do klatki słowa i dywagacje zostają na zewnątrz, a w ruch idą potężne ciosy – najważniejsze są umiejętności, ciężka praca, spryt, determinacja i łut szczęścia. Rewanż Czeczena z Anglikiem był tego idealnym przykładem.

Kapitulacja „łowcy wątroby”

Nuda towarzysząca grudniowemu starciu nie pojawiła się ponownie podczas gali KSW 55 – było to nierealne ze względu na niebywale krótki czas pojedynku. Walka, która przyciągnęła przed ekrany miliony polskich i zagranicznych kibiców trwała zaledwie 36 sekund. Starcie rozpoczęło się od stójki i w niej też ekspresowo się zakończyło. Olsztynianin zaskoczył rywala i uderzył go wysokim kopnięciem prosto w głowę. Askham momentalnie padł na ziemię, ewidentnie zamroczony i zdezorientowany, co planował natychmiast wykorzystać Khalidov. 40-latek skierował się w kierunku rywala, chcą dobić go gradem siarczystych ciosów. To bez wątpienia jeden z najpiękniejszych nokautów Czeczena w karierze. Dzięki wygranej przed czasem, Mamed odzyskał pas mistrzowski klasy średniej, zdobyty w 2015 roku w pojedynku z Michałem Materlą.

Gra o wszystko

Organizatorzy KSW otwarcie zaczęli mówić o szansie ponownego starcia 40-latka z Anglikiem. Miałaby to być walka, która jednogłośnie wyłoni mistrza. Jednak, jak na razie, nie padła żadna konkretna propozycja terminu kolejnego pojedynku. Z pewnością zawodnicy stoczą jeszcze kilka dodatkowych batalii zanim znów staną naprzeciwko siebie w jednej klatce. Kto wtedy okaże się najlepszy?

Autor: 
Agnieszka Piskorz
Źródło: 

sport.pl

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
3 + 1 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.