Jednogłośne zwycięstwo w wadze ciężkiej. Ołeksandr Usyk triumfuje w starciu z Dereckiem Chisorą

Pięściarz pochodzący z Symferopolu, w efektownym stylu zdał pierwszy, poważny egzamin w wadze ciężkiej. Podczas sobotniej nocy – mającej wyłonić pretendenta do walki o pas WBO – Ołeksandr Usyk (17-0, 13 KO) pokonał na punkty Anglika, Derecka Chisorę (32-9, 23 KO): 117-112, 115-113 oraz 115-113, choć pierwsze minuty starcia zwiastowały inne rozstrzygnięcie.

Na ten wieczór czekało całe środowisko bokserskie. Halloweenowe spotkanie w ringu miało być kluczowym sprawdzianem dla Ukraińca, po ubiegłorocznym wkroczeniu do najwyższej kategorii. Usyk szturmem przedarł się przez wagę junior ciężką, zdobywając w niej wszystkie najcenniejsze pasy mistrza świata – WBO, WBA, WBC oraz IBF. Debiutancka walka w wadze ciężkiej Ołeksandra odbyła się w październiku 2019 roku, kiedy to już w 7 rundzie 33-latek pokonał Chazza Witherspoona. Było widać, że Usyk znajduje się na fali wznoszącej i pewnie kroczy po kolejne trofea.

W podobnej formie był również Dereck Chisora, który z każdym kolejnym spotkaniem w ringu prezentował boks na coraz wyższym poziomie. Ostatnie 3 pojedynki kończyły się triumfem Anglika – jeden z nich miał miejsce latem 2019 roku. Wtedy to nasz rodak, Artur Szpilka, został ciężko znokautowany przez piekielnie mocny cios Derecka.

Ze względu na przyzwoite osiągnięcia obu pięściarzy ciężko było wyłonić zdecydowanego faworyta. Po długich analizach eksperci dostrzegli większy potencjał w Ukraińcu, więc to na niego padł ich głos. Być może Usyk nie posiada silnego uderzenia, ale za to dysponuje genialnym wyszkoleniem technicznym i znakomitą kondycją fizyczną. I to właśnie ona miała zapewnić mu zwycięstwo na punkty w walce, z szybko męczącym się, ale niebywale groźnym Chisorą. Drugi scenariusz tego spotkania przewidywał, że to być może Anglik zatrzyma niepokonanego Ołeksandra, nokautując go już w pierwszych minutach starcia.

I to właśnie ta opcja była najbliższa prawdy, przynajmniej w początkowej fazie pojedynku. Dereck rozpoczął od niezwykle mocnych i regularnych ciosów. Brytyjczyk zdecydowanie nacierał na rywala, uderzając go raz po raz, zarówno w głowę, jak i w korpus. Ukrainiec wydawał się dojść skołowany i zagubiony, nie mając odpowiedzi na ataki Chisory. Kontry ze strony Usyka pojawiły się dopiero w drugiej rundzie, jednak nie były aż tak zdecydowane, jakich oczekiwałaby publiczność. Anglik nadal pokazywał się z o wiele lepszej strony i kolejne 3 minuty również zostały zapisane na koncie 36-latka.

Przełamanie i zmianę biegu zdarzeń przyniosło dopiero trzecie starcie. Choć początek znów należał do Derecka, to w kolejnych sekundach inicjatywę przejął jego rywal. Ukrainiec popisywał się niezwykle precyzyjnymi i doskonałymi technicznie kombinacjami ciosów, kierowanych na twarz Brytyjczyka. Ołeksandr „tańczył” wokół Chisory, próbując zmusić go do większego wysiłku fizycznego i szybszej utraty sił. Zadanie to udało mu się niemal w 100%, ponieważ po zakończeniu 3 rundy Anglik schodził na przerwę wyraźnie zmęczony.

W kolejnych, 3 minutowych starciach Dereck szukał swoich okazji na zatrzymanie jednym, mocnym ciosem rozpędzającego się Ukraińca, jednak nie był w stanie celnie trafić rywala. Ataki nie robiły większego wrażenia na Usyku, który powoli, ale skutecznie parł do przodu, uderzając raz po raz ewidentnie tracącego werwę i oddech Brytyjczyka.

I spotkanie to mogłoby zakończyć się już w 7 starciu, gdyby nie gong wieńczący rundę. Ołeksandr najpierw trafił rywala dwoma lewymi ciosami, w wyniku których Chisora zaczął słaniać się na nogach. Chcąc wykorzystać chwilę załamania 36-latka, Ukrainiec posyłał kolejne, celne uderzenia w kierunku Anglika, z zamiarem znokautowania rywala. Jednak w realizacji planu przeszkodził mu dźwięk, zapraszający pięściarzy do swoich narożników.

Następne rundy były już absolutnym popisem umiejętności Usyka. Wprawdzie Chisora niespodziewanie i zaskakująco odzyskiwał siły, próbując ostatkami energii wymierzyć siarczysty cios Ukraińcowi, jednak nie były to na tyle skuteczne starania, by zagrozić przecwinikowi.

Spotkanie trwało 12 rund i zakończyło się pewną wygraną młodszego z pięściarzy. Pomimo słabszych, pierwszych 6 minut pojedynku, sędziowie zgodnie punktowali na korzyść 33-latka. Było to jego 18 zwycięstwo w zawodowej karierze, a 2 w wadze ciężkiej. Potyczki dwóch bokserów z widowni obserwował Anthony Joshua, który najprawdopodobniej podejmie wyzwanie obrony pasa z triumfatorem sobotniej walki. Jednak, jak na razie, czekamy na potwierdzenie takowej informacji.

Autor: 
Agnieszka Piskorz
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
6 + 4 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.