Dojechali do końca cali i zdrowi. Podsumowanie kolarskiego sezonu 2020

Za nami bez wątpienia najdziwniejszy sezon kolarski w dziejach. Zaczęło się zgodnie z planem, lecz pandemia koronawirusa wywróciła cały kalendarz do góry nogami. W efekcie mieliśmy jesień obfitującą w same kolarskie perełki.

Covid-19 w Chinach zaczął szerzyć się już w grudniu 2019 roku. Kolarstwo natomiast dotknął w marcu. Trwał akurat wyścig dookoła Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Padł on łupem Adama Yatesa. Był to moment, w którym koronawirus po raz pierwszy dał o sobie znać w kolarskim peletonie. Skutkiem było zamknięcie na dwa tygodnie w pokojach hotelowych zawodników biorących udział w wyścigu. Kolejnym przystankiem sezonu kolarskiego był jednodniowy wyścig Omloop Het Nieuwsblad. Belgijski klasyk padł łupem Jaspera Stuyvena. Niestety wyścig kojarzony z rozpoczęciem sezonu dla wyścigów po brukach Europy był jedynym tej rangi ściganiem w pierwszej części sezonu. Jak się później okazało, ostatnim wyścigiem przed przerwą pandemiczną był Paryż-Nicea. Skrócony o jeden etap wyścig ku słońcu wygrał Maximilian Schachmann z niemieckiej grupy Bora-Hansgrohe. I w ten oto sposób zakończyła się pierwsza część sezonu 2020. Zostaliśmy pozbawieni wyścigów na żywo aż na blisko pięć miesięcy. Normalnie odbyłyby się w tym czasie najbardziej prestiżowe wyścigi klasyczne, monumenty oraz dwa wielkie toury. Tymczasem kolarzom pozostało ściganie się na trenażerach, zamiast na trasach rozsianych po całym świecie.

Po trwającym około pięć miesięcy śnie, w który zapadło całe kolarstwo, końcówką lipca nastąpiło wybudzenie. Już wcześniej ustalono prowizoryczny kalendarz startów, lecz przy tym pokerowym stole najmocniejsze karty w swoich rękach miał gracz o imieniu covid-19. Nie pozostało więc nic innego jak żyć ciągłą nadzieją z dnia na dzień i liczyć, że koronawirus nie sparaliżuje już żadnych zawodów. Pierwszym poważnym startem dla światowej czołówki kolarzy był wyścig Strade Bianche. Wyścig mający zarówno początek, jak i koniec we włoskim mieście Siena, charakteryzujący się wieloma odcinkami jazdy po szutrze padł łupem Wouta Van Aerta. Dla Belga sezon 2020 był niesłychanie udany. Do wspomnianej wcześniej wiktorii, dorzucił min. triumf w monumencie Mediolan-San Remo oraz trzy etapy Tour de France. Po Strade Bianche przyszedł czas na pierwszy wyścig wieloetapowy w po pandemicznej przerwie, a było nim Tour de Pologne. Na polskich trasach najlepiej poradził sobie Remco Evenepoel. Belg zapewnił sobie triumf niesłychanym, blisko pięćdziesięciokilometrowym atakiem na przedostatnim etapie. Niestety ten sezon dla Remco zakończył się zbyt szybko i nie w taki sposób, w jaki byśmy sobie wyobrażali. Pierwszym wielkim tourem dla młodego Belga miało być Giro d’Italia. Evenepoel sezon zakończył natomiast blisko dwa miesiące przed rozpoczęciem włoskiego wyścigu. 15 sierpnia, podczas wyścigu Il Lombardia uległ wypadkowi przelatując przez wysoki krawężnik na jednym ze zjazdów. Roztrzaskana miednica przekreśliła jego następne starty w sezonie 2020. „Wyścig spadających liści”, jak określi się Il Lombardie, wygrał Jakob Fuglsang z Astany. Następnym punktem bardzo napiętego kalendarza było Tour de France. Lecz zgodnie z tradycją nie ma wyścigu dookoła Francji, bez poprzedzającego go Critérium du Dauphiné. Najważniejszy sprawdzian przed wielką pętlą musiał się odbyć, nawet w skróconej wersji. Na trasach Masywu Centralnego najlepiej poradził sobie Daniel Felipe Martinez. Była to swego rodzaju niespodzianka, ale nikt nie doszukiwał się w zwycięstwie Kolumbijczyka sensacji, zwłaszcza, że wielu kolarzy (w tym ówczesny lider wyścigu) wycofało się z wyścigu po jednym z etapów, na którym doszło do gradobicia. Nadszedł czas na Tour de France. Najważniejszy kolarski wyścig roku, po niesamowitej jeździe zwłaszcza na przedostatnim etapie wygrał Tadej Pogacar. Dwa wielkie toury, Tour de France i Giro d’Italia dzieliło zaledwie dwa tygodnie. Był to bardzo ważny okres, bowiem w trakcie niego rozstrzygnęły się losy tęczowej koszulki. Mistrzostwa świata w przepięknym stylu wygrał Julian Alaphilippe. Dla Francuza także ten sezon nie zakończył się najlepiej. Podczas ostatniego monumentu w tym roku- wyścigu dookoła Flandrii, wjechał rowerem w motocyklistę jadącego przed nim. Następnym ważnym wydarzeniem było Tireno-Adriatico. Wyścig będący przygotowaniem pod Giro padł łupem Simona Yatesa. Warto odnotować, że na podium znalazł się Rafał Majka plasując się na jego najniższym stopniu. Na dzień przed startem Giro odbył się wyścig La Fleche Wallone. Zwyciężył w nim Szwajcar Marc Hirschi, który zarówno zwycięstwem tego wyścigu, jak i wspaniałą jazdą podczas Tour de France zasłużył na miano objawienia sezonu. Stał się bowiem rozpoznawalną postacią w światowym peletonie. Giro d’Italia to natomiast tour, którego zwycięzca w tym roku był najbardziej niespodziewany. Tao Geogegan Hart, który do Włoch przyjechał z zamiarem pomagania liderowi swojej ekipy. Jednak Geraint Thomas był zmuszony do wycofania się z rywalizacji, co Tao wykorzystał, odnosząc największy sukces w swojej karierze. W trakcie trwania ścigania we Włoszech odbył się ostatni wyścig zaliczany do monumentów, czyli najważniejszych wyścigów jednodniowych. Wyścig dookoła Flandrii wygrał Mathieu Van der Poel, powtarzając tym samym sukces swojego ojca. Ostatnim akcentem w tegorocznym sezonie była Vuelta a Espania- trzeci z wielkich tourów. Sukces sprzed roku powtórzył Primoz Roglic. Słoweniec tym samym zamyka listę zwycięzców wyścigów o randze World Tour w tym roku.

Dla polskich kibiców najważniejszym momentem sezonu było zwycięstwo na 18 etapie Tour de France Michała Kwiatkowskiego. „Kwiato” sukces zaliczył także sukces na mistrzostwach świata, na których zajął czwarte miejsce. Musimy więc wierzyć, że za rok Michał odniesie równie znaczące sukcesy.

W taki oto sposób zakończył się sezon 2020. Byliśmy świadkami zarówno zażartej rywalizacji, jak i jazdy pasywnej, objawień nowych zawodników oraz zawodów ze strony tych najbardziej doświadczonych. Kartkę z napisem „rok 2020 w kolarstwie” należy jednak schować głęboko do szuflady i trzeba mieć nadzieje, że więcej to zamieszanie z powodu pandemii się nie powtórzy.

Autor: 
Jarosław Truchan
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
3 + 6 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.