Jorge Lorenzo zamieszany w proceder prania pieniędzy? 5-krotny mistrz świata odpiera zarzuty

9 grudnia świat motorsportu obiegła informacja, jakoby Jorge Lorenzo znalazł się w grupie osób dokonujących oszustw podatkowych. Po kilkunastu godzinach 33-latek wydał oświadczenie, zaprzeczając wszelkim doniesieniom. Jak sam przyznaje: „są one jedynie pomówieniami, mającymi zniszczyć reputację”.

Hiszpański dziennik „El Confidencial” poinformował w środowe popołudnie o rzekomych oszustwach finansowych Jorge Lorenzo. Imię i nazwisko byłego, wielokrotnego mistrza świata klasy MotoGP było jednym z wielu na liście osób, które przez lata unikały płacenia podatków poprzez wyprowadzanie zarobionych pieniędzy na konta zlokalizowane w Szwajcarii, Andorze oraz Monako. Oprócz JL99 podejrzani o popełnienie wspomnianego przestępstwa są również setki biznesmenów, polityków oraz sportowców.

Okazuje się, że kwota, na jaką 33-latek „próbował” oszukać hiszpańską skarbówkę wynosi ponad 850 tysięcy euro. Proceder o nazwie „Red Charisma”, w którym najprawdopodobniej brał udział Lorenzo, został stworzony przez Alejandro Pereza Calzadę.

Jak podaje dziennik, kilka lat temu Jorge zameldował się w stolicy Wielkiej Brytanii, po czym przeniósł się do Andory. To w tym małym państewku 5-krotny mistrz świata otworzył własną restaurację. Po pewnym czasie Lorenzo zamieszkał w szwajcarskim Lugano, gdzie przebywa do tej pory. Dzięki takim działaniom i zmianom lokalizacji, 33-latek mógł bez problemu przerzucać pieniądze pomiędzy krajami, a tym samym unikać płacenia podatków, o co aktualnie oskarża się Hiszpana.

Jednak Jorge odpiera wszelkie zarzuty i próbuje zapewnić kibiców o swojej niewinności. W imieniu Lorenzo na doniesienia odpowiada Inaki Pikaza, prawnik, który wielokrotnie w swojej karierze interweniował w sprawach wielkich przekrętów finansowych. Na profilu społecznościowym Hiszpana pojawiło się oświadczenie, mające na celu wyjaśnić zaistniałe „nieporozumienie”: „Po pierwsze, nie miałem nic do czynienia z panem Calzadą oraz z całym procederem, o który jestem posądzany. Połączenie mojego nazwiska z praniem pieniędzy i unikaniem podatków jest nieprawdziwą informacją, która przede wszystkim ma zniszczyć moją reputację. Pomimo zapewnień o umieszczeniu sprostowania, ja wraz z prawnikami podejmiemy odpowiednie kroki wobec portalu, który dopuścił się oczernienia mojej osoby” – zaznaczył 33-latek, po czym dodał: „Od roku 2013 żyję w Szwajcarii i tutaj płacę swoje podatki. Nie mam niczego do ukrycia i władze tego kraju wiedzą wszystko o moich działalnościach – każdy mój ruch jest jasny i przejrzysty. Co więcej, odnosząc się do kwestii hiszpańskiego urzędu skarbowego pragnę zaznaczyć, że zapłaciłem wszystkie wymagane podatki, pomimo niezadowolenia sztabu prawników, którzy aktualnie starają się odzyskać – ich zdaniem – bezprawnie zagarnięte pieniądze”.

Temat zwrotu środków finansowych z pewnością dotyczy 40 milionów euro, które Jorge Lorenzo był zobligowany zapłacić hiszpańskiej skarbówce w ramach ugody, po tym, jak ta kilka lat temu oskarżyła go o unikanie płacenia podatków w okresie od 2013 do 2016 roku. Wtedy to JL był zameldowany w Szwajcarii, choć dopatrzono się, że większość czasu spędza w swojej willi w Barcelonie, dlatego też zażądano uregulowania podatków na Półwyspie Iberyjskim. Tak więc aktualna afera finansowa nie jest pierwszą w karierze #99.

Jak na razie byłemu zawodnikowi MŚ nie zostały postawione oficjalne zarzuty. Po odejściu na sportową emeryturę, 33-latek korzysta z uroków dostatniego życia – Hiszpan inwestuje w nowe działalności, podróżuje po świecie, nocując w najdroższych hotelach oraz zakupuje luksusowe produkty. Sielanka trwa w najlepsze, jednak jeśli oskarżenia okażą się prawdziwe, wszystko może ulec natychmiastowej komplikacji.

Autor: 
Agnieszka Piskorz
Źródło: 

scigacz.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
2 + 4 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.